poniedziałek, 27 marca 2017

{45} Podróz ćwierć wieku wstecz...

Niedawno chrześniak mojego męża skończył 27 lat,  tak jakoś powędrowałam  wspomnieniami w tamten czas... z powodu  zdjęć, które odnalazłam i podesłałam koleżance, 
czas to był  inny tak bardzo od dzisiejszego.
Wtedy to było normalne.


Wakacje bez specjalnych wygód, telewizora, komórki, samochodu, jedyny luksus w pokoju wynajętym dla dwóch matek z dziećmi to czajnik do grzania wody na herbatę ;), 
bo łazienki były wspólne dla wszystkich  wynajmujących na samym dole domu wczasowego.

Nie przeszkadzały za specjalnie zbyt wąskie łóżka, na których spało się z dzieckiem, bo było taniej, brak lodówki,  a kawa codzienna to była  tylko rozpuszczalna ze śmietanką w proszku.

I do sklepu daleko było, bo  domki na przedmieściach też były tańsze, ale codzienne spacery po 1,5 kilometra do sklepiku  jednak miały swój urok.
Po te cieple bułeczki, biały ser, pomidor, czy pasztet podlaski w puszce.
A na deser arbuz i drożdżówki z serem  lub z makiem.
 



I w lato  tak zawsze było, że  pogoda dopisywała, a kiedy nie, to wycieczka do latarni morskiej była  dla urozmaicenia lub zwiedzanie  pobliskiego miasta, dzieci wtedy oczywiście były  w swoim żywiole, bo lody były do kupienia  co 5 metrów, i rozmaite cacunia do wybłagania, mamo kup! te rybki do łowienia na wędkę albo inne zabawki, które po powrocie do domu zapomniane leżały w kącie ;) 

 








Do dzisiaj słyszę te jęki rozpaczy naszych pociech, kiedy trzeba było o 14 z plaży zejść by iść na obiad
wykupiony w pobliskiej stołówce. 
Trzeba przyznać, że zawsze jakoś tak było, że porcje obiadowe były gigantyczne, a zupy do oporu, wiec ja zamawiałam zawsze tylko 2 porcje, bo dla naszej trójki było to aż nadto ;).

A po obiedzie znowu na plażę
szliśmy i dzieci moczyły się w wodzie do późniego popołudnia..

 Wieczorami obowiązkowo albo pływaliśmy sobie po zatoce statkiem, 



 albo  była wyprawa do wesołego miasteczka.
  





 I tak całe 2 tygodnie, dzieci, plaża , książki, zabawy , spacery, myślę, że to był dobrze spędzony czas i dla nas i dla nich, pełen bliskości, pomysłów, słońca i wody. 






Pod koniec drugiego tygodnia przyjeżdżał do nas mój maż i pstrykał kilka fotek na pamiątkę, i razem wracaliśmy do domu.

Z perspektywy, bardzo milo wspominam te czasy, pewne niedogodności, które nie miały znaczenia, znaczenie miało bycie tu i teraz, z dziećmi, kimś fajnym do rozmowy, spacerów, pobycia i pomilczenia.

Zdjęcia są wykonane aparatem analogowym, negatywy były już dość podniszczone, więc trzeba było nieco ponaprawiać zarysowania i przebarwienia, nie jestem fanką tak obecnie modnego trendu powrotu do fotografowania aparatami analogowymi, gdyż po wyretuszowaniu tysięcy zdjęć,  wiem jedno - cyfrowe aparaty mają tą zaletę, że nie trzeba tyle czasu poświęcać obróbce zdjęć ;), bo w przypadku bardzo zniszczonej pojedynczej klatki, nieraz zajmuje to  ponad godzinę pracy.

26.03.2017
085/365
Wygrzewanie ;)


27.06.2017
086/365
Spring bokeh




Do miłego!!















niedziela, 26 marca 2017

{44} Aktualności

Kochani, koty zdrowieją powoli, Dwa najcięższe przypadki, to te z nakłutym antybiotykiem.

Z perspektywy czasu czyli całego tygodnia uważam, że był to zły krok i w kierunku tzw. leczenia jak i zbędny wydatek...
Bo pozostałe 5 kotów, przeszły  tą chorobę szybciej i bez takich męczarni jak te dwa pierwsze.

Nasza Bidula dzisiaj odzyskała apetyt, pojadła nieco, nawet zaczęła domagać się pieszczot, czyli głaskania po brzuszku.




W ogrodzie wiosna rozwija paczki i kwiatki,  więc nie myślę już o tym, Że zima powróci, chociaż jak wiadomo bywa z tym różnie,
















 w domu wypuściły listki moje gałązki, które przyniosłam z lasu, 
małe nadzieje miałam, że coś wypuszczą bo były na uciętej przez kogoś gałęzi, ale jednak po tygodniu pięknie się rozwinęły ;)


W sklepach kuszą na półkach  bratki i żonkile, 
może to już czas by zawitały w domu oczy pocieszyć swoimi kolorami.

Teraz tylko brakuje cieplej aury, by wreszcie można było poranną herbatkę pić na tarasie :)



a na koniec jak zwykle  zdjęcia z projektu 365

2.03.2017
083/365
Świeża wiosenna trawka

25.03.2017
084/365
Szklanka wody


 MIŁEGO WEEKENDU!!



czwartek, 23 marca 2017

{43} O dawaniu słów kilka cz.2



Dziesięcina - to  darowanie 1/10 naszych dochodów.
Czy to w książkach do nauki historii, czy  w Biblii temat dziesięciny jest poruszany wielokrotnie.

Obecnie z dawaniem  bywa taka niekiedy niezręczna sprawa.
ile dać i komu i czy w ogóle, w
 myśl zasady że dać  lepiej wędkę aniżeli rybę.

Nie mniej jednak dawać należy zawsze  z radością, podekscytowaniem, nadzieją, że sprawimy komuś przyjemność, że uratujemy od katastrofy, kłopotów.
 Bo jak dajemy prezent kochanej osobie, czujemy te wszystkie wspaniałe emocje.

 Tak samo powinno się zadziać w nas kiedy darujemy  obcej nam osobie, i nie jakiś drobny prezent a coś, czego nam nie zbywa, a wręcz  dzielimy się tym czego mamy niewiele.

Czy czujemy większe emocje przy dawaniu 2 złotych , 5 złotych, czy przy  dawaniu 100 zł. ? 
:)
  Bogactwo , które posiadamy, nie służy temu  byśmy stawali się bogaci, ale byśmy stawali się błogosławieństwem, opoką, ratunkiem dla innych.



cdn.





i zdjęcia dwa 

22.03.2017 
081/365
Pan kotek był chory...

Niestety dalej koteły chorują,  jest tycia poprawa, ale  widać, że dobrze nie jest.

23.03.2017
082/365
Storczyk  


do napisania jutro 

wtorek, 21 marca 2017

{42} O dawaniu słów kilka cz.1

Temat dawania, darowania, jest dla mnie nienowy, ale moje postrzeganie dawania zmieniło się ponad dwa lata temu, a rok temu bardzo,  po kilku spotkaniach zarówno z tym tematem, jak i z osobami, które dawały  czy też darowały innym, w tym mnie:)

Tak, zostałam obdarowana w potrzebie wielokrotnie, za co jestem niewymownie wdzięczna , i za to, 
że moje podejście do darowania innym - dzięki wspaniałym ludziom i kilku książkom, tak bardzo się zmieniło, chociaż nadal się tego uczę.

To co jest najważniejsze w dawaniu - to radość
dawać należy z radością, radośnie i czerpać z tego radość.
Bo dając z miłością drugiemu, możemy otrzymać coś więcej, coś cenniejszego aniżeli złoto same :)

Dawanie powoduje wzrost majątku dającego, gdyż Bóg daje temu, który jest hojny, nie po to by  wrósł jego majątek , tylko po to by mógł być jeszcze lepszym dawcą ;)

Dawanie jest jak zasiewanie.
bo czasami można zasiać nadzieję w sercu drugiego człowieka, czasami pokój albo wiarę :) 


Świat w którym żyjemy zmienia się,  ale my zbyt często pozwalamy na to by jego system wartości wpływał na nas i na sposób traktowania naszych finansów.
 Kiedy opuścimy  ten świat, to pewnie wolelibyśmy  być zapamiętani _nie_  jako ci, którzy otaczali się zbytkiem i skarbami, a jako ci, którzy umieli się dzielić tym co mieli.

"Bardziej błogoslawioną rzeczą jest dawać aniżeli brać" 
(Dz. 20:35)



 20.03.2017
079/365
Krople


21.03.2017
080/365
Pierwszy dzień wiosny 


Serdeczności!





niedziela, 19 marca 2017

{41} Pan kotek był chory...

No to się porobiło... nasze koty się pochorowały i to nieźle całkiem, dwa tak mocno, że już dwa razy zaliczyliśmy weterynarza, są chore na anginę - a co za tym idzie mają permanentny ślinotok,   mają też koci  katar z wiszącym gilem u nosa i kaszel. Pierwszy raz widzę u kotów takie choroby, bo moje koty niezwykle rzadko na nie zapadają.

Tym razem jest ostro, pozostałe 5 mają nieco słabsze objawy, ale dostały antybiotyk w tabletkach.
Także tego... mamy koci szpital w domu i nieprzewidziane wydatki,  więc wesoło nie jest.
Nie wiem co taniej wychodzi, czy angina człowieka czy kota, ale chyba człowieka  jest tańsza :)
A poniżej najbardziej chora nasza Bidula



Dlatego też, postanowiłam nieodwołalnie zarządzić w trybie pilnym w domu założenie funduszu awaryjnego, który to do tej pory  zawsze był, ale był  rabowany  na sytuacje awaryjne,  nigdy też nie osiągnął pożądanej kwoty, 
którą jest  minimum  2000 zł. na owe nieprzewidziane wypadki- wydatki,
ani nie zostały uzupełnione "braki".

Zawsze jak zbliżał się do zawrotnej sumy 300-400 zł, to a to padł samochód, a to coś innego i zawsze był oskubywany do zera. 

Jako, że nieszczęścia u nas parami chodzą albo w trybie do trzech razy sztuka, w ubiegłym tygodniu zepsuła się nam pralka, a FA nie ma, wiec jest co? kłopot.

A to tylko mnie utwierdza w przekonaniu, że moja wiedza finansowa, chociaż już dość  bogata, to jednak nie dość, by zapanować dostateczne dobrze nad zaistniałą sytuacją.

Czas na praktykę a nie teorię, więc ustawiam niebawem  cztery słoiki
czyli:
 Fundusz Awaryjny,
 Wakacje,
 Prezenty i Rozrywka,
 oraz  najważniejszy - Darowizny.

Pierwsze trzy są  zapewne jasne i oczywiste, natomiast jakim cudem mamy darować komuś   kiedy sami nie mamy za wiele  to pewnie jest  sporą  ciekawostką:)

To  szerszy temat, napiszę o nim  następnym razem,  od jakiegoś czasu,  od ponad roku  zaprząta moją małą główkę i spokoju nie daje, wiec muszę się z Wami podzielić swoimi przemyśleniami :)


  Dodatkowo zwiśnie Zeszyt Marzeń,  do którego każdy będzie wpisywał swoje marzenia,  co pomoże nam wszystkim  w  spełnianiu ich sobie nawzajem ;)



18.03.2017
077/365
Deszczowe perełki


 19.03.2017
078/365
Chleb Nasz Powszedni

 Ściskam Was najmocniej jak umiem


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...