wtorek, 16 grudnia 2014

Post urodzinowy i inne drobiazgi :)

Na wstępie to ja przepraszam, za te  przysłowiowe oczekiwanie na wieczne nigdy, ale jak napisałam,  ja swoje, a  życie moje  ma się dobrze i też po swojemu wędruje i to niekoniecznie  właśnie w mój rytm, i tak już od  50 lat moi drodzy ;)), ale czy nie tak właśnie ma być, najwidoczniej moim przeznaczeniem jest rozśmieszanie pana Boga swoimi planami, więc On mnie prostuje nieustannie
zaśmiewając się  przy tym do łez. :))

A zaczęło się banalnie jak u każdego, spotkało się dwoje ludzi,
a  oto   Mamcia i Tatko 

  pobrało się  i mieli dzieci , w tym mnie i moją siostrę, reszta Maleństw nie miała tyle szczęścia, żeby się narodzić więc są tam - wysoko  u Tego, który wie lepiej co dla każdego  dobre :))
a mnie wcześniakowi o wadze 2 kg i 45 cm wzrostu dane było  do dzisiaj męczyć się szczęśliwie  w trudach tego życia ;))

Na początek obiecany mały klip z moimi fotami, coby już nikt nie mówił mi , ze ja to się nie zmieniam i wyglądam jak 30 lat temu, no  a już na pewno te 50 lat temu, wyglądałam  podobnie na bank, z tym wózeczkiem  :))  
Nie ma  moich zdjęć miedzy 10 a 22 rokiem, życia, mam wrażenie, ze rodzicom aparat się zaciął, albo posiali  negatywy,  zresztą , czy to ważne :))

video

No  wiem, z wózkiem to ja do 35 roku latałam tyle, że lalki żywe w nim były ;))
co raz to inne, ale to normalne, dziewczynki lubią lalki i to coraz nowsze, 
 o proszę ;))

 więc ja miałam i mam do dzisiaj swoje trzy ulubione :))
miało być pięć lub sześć, ale wiecie... ale mam 2 cudne Aniołki u Tego co planuje za mnie
więc te trzy musiały mi wystarczyć ;)) 
Problem w tym, że one rosły, rosły i  ze słodkich bobasków zrobiły sie wielkie pannice, i zaraz swoje lalki bdą kolekcjonować i  swoje domki sprzątać i chaos ogarniać,  a jak bym sobie dała łeb uciąć , ze to było wczoraj... 


 No i mam swojego misia, bo misie też lubię od dziecka  zawsze jest tylko ten jeden, jak byłam mała miałam jednego, Mamuś mówiła, ze był taki już zmamrany i brudny, ze strach było go do ręki wziąć, ale ja się uparłam, że tylko ten jeden i koniec, żaden nowy nie wchodził w rachubę, no i teraz mam też tylko tego jednego, od 26 lat  - jakby co to sam sie kąpie :))) , no moze z wyjątkiem tych kąpieli  z winem i różami co je razem celebrujemy w każdą rocznicę ślubu , no może z wyjątkiem tego roku co wanna pękła / nie nie --- nie pod nami- chociaż powinna  bo my wagowo to w tony idziemy ;)) - to tak  g woli ścisłości, żeby nie było,  niedomówień  i koniec -  uparta jestem niezmiennie jak widzicie ;)))


 Co by tu jeszcze naskrobać, ano mogłabym tak dużo i dużo, i o naszych 11 przeprowadzkach, ale to pikuś przy  ilości przeprowadzek mojej mamy i taty - tam ich było bodajże 18 :))
A swoje 4 kąty i komin piaty mamy od 10 lat , więc jeszcze zostało 10 lat spłacania, że tak to ocenię, na dzień dzisiejszy, ale przynajmniej płacę za swoje, a nie wynajęte :))
 Reasumując te 50 lat - wiem za szybko pewnie  - żeby nudno nie zaczęło się robić, czy bym coś zmieniła w tym swoim życiu -  całe mnóstwo  --- jeszcze raz - czy bym coś zmieniła ???  - nic a nic ;))  wiecie  --- la donna mobile... 
jest mi dobrze tak jak jest, możemy się  tylko zmieniać na lepsze wszak niejaki Charles Kattering oznajmił iż:
Jeśli robisz coś tak samo przez ostanie 10 lat
prawdopodobnie robisz to źle...

che che...  idąc tym tropem, powinnam przestać spłacać hipotekę, bo robię to niezmiennie od 10 lat :))) , ciekawe czy dałoby to jakoś zmienić nap, nie płacić ???  ;)))

hmm, czyli do dzieła, nie żeby  zmieniać wszystko, ale zawsze można urozmaicić  i popędzic i zwolnić,  ot sprawdzić jak coś co robimy  na co dzień dało by się usprawnić , oczywiście przy zachowaniu  zasady iż  lepsze jest wrogiem dobrego, czego trzymam się, bo w pewnych  aspektach  życia to prawda ;))

 A na koniec moi mili film, który bardzo lubię i polecam , to taka kolejna  współczesna wersja 
Opowieści Wigilijnej
 a mianowicie  film "Family man"

fot internet

I w klimacie Świąt i tematyka rodzinna, motyw  zwrotu życiowego, i dostrzeżenia, co jest w życiu ważne i wartościowe :))
Naprawdę piękny film, polecam

A na naprawdę koniec koniuszek, pokazuję piórniczek, co go na zamówienie udziergałam taki podobny do kosmetyczki ale będzie piórnikiem ;))




a to są rzeczone płatki róż właśnie ;)) 


 Pani po drugiej stronie płotu okna myje  a ja tu nawijam o płatkach .... no ładnie ;))
 do miłego kochani
ula

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Na razie losowanie ;)) potem reszta - bo dzisiaj jest tzw zwariowany poniedziałek

Córka przybieżała  już do domu, więc za moment zabawi się w Mikołaja :) 
Ona miała pierwsza zwariowany -   rano nie zdążyła wysiąść z autobusu na swoim przystanku, więc kierowca nawyzywał ją od  / tu użył mało przyjemnego słowa/  .... małolat / ma  24 latka/ 
nastepnie serek wiejski rozlał sie jej w torbie, a na koniec dnia bo wszak dzień musi się szczęśliwie skończyć postawiła torbę na chodniku na przystanku  jak się okazało w psiej kupie... 
Mężu w pracy też coś nie poszło znaczy nie zadziałało urządzenie które miało zadziałać podczas sesji zdjęciowej,  a ja zjarałam chleby  sztuk 8 :)
że o jakiś dwóch  hmmm listach  z US nie wspomnę
ehhh... :)

Szczęśliwcy wybierani  będą na żywo :))


dla potwierdzenia kolejności zdarzeń

 a ja już mogę 
oznajmić
iż  bombki na choinkach powieszą sobie
oraz 

gratuluję ! i poproszę o dane do wysyłki  na mój
mail 

postaram się wysłać je  jak najszybciej,
i jak wiadomo, nie mogę wszystkich obdarować
więc serce mnie boli 
więc niebawem pobawimy się  znowu ;))

Reszta obiecanych 
cosiów może dzisiaj w nocy
albo rankiem

buziaki!!!

ula

Dzisiaj wieczorem obiecany post - przepraszam za opóźnienia :)

Życie jak to życie - ma swoje ścieżki...  nieraz nieco odmienne od moich planów ;)


ale dzisiaj wieczorem  będzie obiecany post.
Miłego dnia :))

ula

sobota, 13 grudnia 2014

Mili Moi - niebawem post urodzinowy i ogłoszenie wyników zabawy

Zaniemogłam nieco i nie , żeby jakaś grypa czy coś - to byłoby pól biedy - ot niedomaganie stokroć bardziej dotkliwe a mianowicie ostroga piętowa, która   od pół roku daje mi w kość.
Postanowiła  dać o sobie znać dotkliwiej,  czyli obecnie mam wrażenie że stąpam  na wbitym w pietę gwoździu...
A co za tym idzie wszelakie czynności, a  mam ich sporo związanych z chodzeniem robię o prostu wolniej i zajmuje mi to większość dnia  - stąd taka przerwa w pisaniu...  sam ten ból jest dość zniechęcający, a jedyna dogodna pozycja bez bólu to leżenie.

Jeśli ktokolwiek zna jakieś metody niefarmakologiczne, bo te już przeszłam i pomogły na tzw. chwilę to proszę o rady bo póki co operować się nie mam za wielkiej ochoty.

A co będzie w owym poście - będzie o mnie co nieco bo skoro już zimowy grudniowy dzień  12 - obecnego miesiąca postanowił zerwać ten okrągły kolejny roczek z kalendarza mojego życia to trzeba to jakoś uczcić :)
Na razie jedna fota z tych... lat najlepszych co to się bawiło i życia używało na całego - ale przynajmniej jest co wspominać ;)
A potem będą wyniki bombkowej zabawy :)



 To do miłego 14-go, bo troszkę mam gości za niebawem :)
uściski!
ula

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...