poniedziałek, 16 stycznia 2017

{9} Kolejne 2 zdjęcia z projektu i 1 dzień wyrzucania

Dobry Wieczór Socjecie Kochanej :)

Minęły kolejne 2 dni  kiedy trzeba było  wyczarować kolejne  zdjęcia do postanowienia. 
I tak je pstrykałam, bo wydawało mi się, że o ten czy inny temat chodzi a potem
oglądam, dumam...  eee... nie to nie to.

Najgorzej  jest jak  za długo się zastanawiam, wybór nie jest spontaniczny, taki od serca, impulsywny, wtedy nachodzą mnie wątpliwości, czy aby dobrze wybrałam.  

Ale  już wybrane poszło w media i tak musi zostać :)

15.01.2017 

Odrobina wiosny w środku zimy 



16.01.2017

Cynamonowe rollsy



Kombinowałam  jakieś śniegowe klimaty, ale pięknie to u nas było o 8 rano, potem się nieco rozpuściło, by wieczorem znowu zamarznąć i  poprószyć.

to poranny widok z okna sypialni



 Mało mam zimowych zdjęć w tym roku, bo zima na razie słabo egzystuje na Mazowszu.

Dzisiaj  wybrałam się do łazienki z mocnym postanowieniem wyrzucenia rzeczy, które nie są tam potrzebne i nawet nie powiem, udało się je  ostro przetrzebić, myślę, że 70 procent zawartości łazienki  poszło do śmieci :)

 Jutro kolejny dzień tym razem czyszczenia 
ostateczne szlify, bo plugawo się zrobiło po minionym  tygodniu.
Rzeczywiście, jak się tak bezlitośnie traktuje pewne rzeczy, których nikt nie używa i nie wzbudzają żadnych emocji nawet kiedy je się wyrzuca  to jakoś tak robi się lżej na duszy ;)

Także  jest decyzja, wykonanie i pierwsze koty za płoty! 

Serdeczności




sobota, 14 stycznia 2017

{8} Rodzina

To post z... och chyba 2015 roku, nie wiem czemu nie wysłany tak go przeczytałam przypadkiem porządkując blog  i puszczam bo w sumie aktualny :) 
...


...Dzisiaj nietypowo, a to za sprawą  refleksji zarówno  po przemiłym spotkaniu z Joasią z  bloga http://mylittlewhitehome.blogspot.com/  na Kiermaszu Mojego Mieszkania,  z którą przegadałyśmy dobre pół godziny o... rodzinie właśnie  i po obejrzeniu chyba już kolejny, nie pamiętam który raz -  filmu "Prosta historia".

zdj. internet

Jest tam taki piękny moment, kiedy Alvin siedzi przy ognisku i rozmawia z dziewczyną, która od 5 miesięcy  jest  na gigancie, uciekła od rodziny, która, jak twierdzi - jej nienawidzi - czyli tej dziewczyny -  a ona sama, jest w ciąży, o której nikt nie wie ani rodzina ani jej chłopak...  

Alvin opowiada jej historię o tym , jak  ojciec bawił się z nim i jego rodzeństwem,  kiedy byli mali  - a mianowicie dawał im patyki i kazał łamać,  co udawało im się bez większego trudu, ale kiedy kazał im wziąć kilka patyków i związać we wiązkę a następnie wykonać tą sama czynność - czyli złamać - nikomu się to nie udawało...  bo jak mówił - rodzina to siła, którą trudno złamać. Tego ich uczył, takiej małej prostej mądrości.

 Potem  jest scena kiedy  rankiem, Alvin budzi się, dziewczyny już nie ma, ale obok wygasłego ogniska leży  kilka  związanych gałązek pozostawionych przez nią... czy to w podziękowaniu za poczęstunek i nocleg ( bo widziała, z jakim trudem je zbierał poprzedniego dnia by rozpalić ognisko) czy jako symbol tego, że coś jednak zrozumiała... 
Taką zawsze mam nadzieję, oglądając ten film.
który polecam wam bardzo bo oprócz tego, że jest o rodzinie - to jest też o sile miłości, wyrozumiałości  i  przebaczania.
jednym ten film  się spodoba, innych może znudzi ;))
no ale to Lynch więc zacny reżyser, polecam jednakowoż ;)

Takich to czasów dożyliśmy, gdzie  różnie  się układa w tym naszym życiu, nie każdemu dana jest pełna rodzina, a w bonusie  jeszcze oboje dziadków i babcie, ciotki i kuzynostwo. 

 To dla niektórych marzenie... ale nawet najmniejsza rodzina, 2 osobowa nawet,  to wielkie szczęście. Bo jeden człowiek ma drugiego koło siebie do kochania.
Ja chciałam tylko powiedzieć, że nie ważne jaka ta rodzina jest, co ma, gdzie mieszka, czy ładna czy nie ładna, bogata czy biedna,  ważne że ona jest i w miłości i w kłótni i w deszcz i w słońce, i w radościach i w kłopotach, chorobach i że to najlepsza szkoła życia, kompromisu, miłości i nienawiści, przebaczania i empatii i egoizmu... i o tym jednym nie wolno nigdy zapomnieć, nie dać jej złamać - nikomu - żadnymi modami, ideologiami, pokrętną logiką i tym podobnymi ... bo świat bez niej... to nie pociągnie za długo.

serdeczności :)





{7} Moje wrażenia po przeczytaniu Magii sprzątania i projekt 365 dzień 13-14

Tak, wzięłam byka za jeden róg na razie, książkę Marie Kondo przeczytałam  na raty  w dwa tygodnie, tyle zajęło mi czytanie wraz z zastanawianiem się, jak przełożyć  na swoje warunki domowe to, co ona proponuje.


Wiadomo, każdy dom inny, każdy ma inne warunki inne priorytety, sentymenty, domowników  i zwyczaje. Musiałam, przeczytać całą książkę, by zrozumieć tą specyficzną jak na nasze polskie warunki  filozofię którą kieruje się autorka.
I powiem Wam, że to nie jest  coś, czego nie da się wprowadzić w życie, da się, tylko trzeba najpierw poprzyglądać się tym swoim szpargałom, rzeczom, ubraniom i książkom, żeby zobaczyć, czy rzeczywiście są one wszystkie  nam aż tak bardzo potrzebne.

Pierwsze uczucie po przeczytaniu kilku kartek - o matko i córko! co ona pisze, jak mogłabym wyrzucić to czy tamto.

Po przemyśleniu, takim szczerym od serca, po roku od pierwszej próby pozbycia się pewnych rzeczy powiem, że o tak,  ta czy inna  rzecz nie wzbudza we mnie obecnie  żadnych emocji, jest mi obojętna, owszem kiedyś była ok, ale teraz... no już zdecydowanie nie i z każdym dniem widzę, że zbiera się tego coraz więcej.

Jak przeczytam kolejną jej  książkę, to powinnam być mentalnie i merytorycznie przygotowana na proces, który rozpoczęłam bez mała rok temu, i te zmiany, które wtedy poczyniłam działają do dzisiaj, z tym, że to okazały się być raz, że niewystarczające do osiągnięcia stanu bliskiego ideałowi było też błędnym pojmowaniem procesu sprzątania i odgracania.

 Nie wiedziałam,  jak do tego podejść bez zbędnych  sentymentów, bo w tym wszystkim chodzi nie o układanie i przechowywanie  coraz to  od nowa rzeczy, których przez ostatni rok, dwa czy trzy nawet nie tknęłam palcem, tu chodzi o pozbycie się ich na zawsze ;)

Pewnie zapytacie a po co mi to, ano po to, że ja po mimo, iż kocham te swoje domowe  kąty, to one nie pozwalają mi do końca w sobie odpocząć na tyle na ile bym oczekiwała. 

Dom, jest regularnie sprzątany i czyszczony, a jednak mam wrażenie, że jest to
 "niekończąca się opowieść"
czyli za dużo czasu mu poświęcamy a w zamian  na niewiele czasu starcza tych wysiłków, owszem bałaganimy  i to jest też do poprawki, ale przynajmniej teraz wiem, co robiliśmy nie tak ;)

Już dawno temu ktoś powiedział, że  jeśli nie panujemy nad rzeczami które mamy, to powinniśmy je zredukować do takiej ilości, która pozwoli na panowanie nad nimi i utrzymywanie porządku ;).
Prawda, którą tak ciężko wprowadzić w życie jeśli się jest takim zbieraczem jak ja.

A teraz czas na kolejne  dwa dni mojego projektu

13.01.2017


Odgrażałam się wczoraj, że schowam Święta do pudełek i tak też uczyniłam :)

czego dowodem jest kolejne zdjęcie

14.01.2017


Choinka spłonęła  dzisiaj w kominkowym ogniu
wcześniej poczyniwszy striptiz z igieł, których z 10 szufelek  znalazło się na podłodze.

poniżej proces rozczłonkowania tejże


a na koniec chillday - czyli pizza w nagrodę i słodkie nicnierobienie :)

Ciekawa jestem, czy Wy też macie dosyć niekończącego się sprzątania swoich katów, czy jednak już sobie z tym poradziliście
 i czy macie swoje sprawdzone  sposoby na ogarnięcie chaosu
by jednak czerpać przyjemność z odpoczywania w swoich kątach a nie ciągłego ich sprzątania ?

U nas niestety dom jest jednocześnie miejscem pracy co czyni niejako  ten stan dodatkowo.

Ja kiedyś miałam etap  nieprzejmowania się chaosem, ale mnie jednak on nieco męczy i jestem bardziej zadowolona i lepiej wypoczywam w nieco ogarniętej przestrzeni.



Serdecznie Was pozdrawiam, dziękuję, że do mnie zaglądacie, i do... następnego wpisu.



czwartek, 12 stycznia 2017

{6} Dlaczego Projekt 365 i dzień 11-12


Dlaczego - właśnie ten projekt i po co mi to? 


Kolejne moje postanowienie, które może upaść jak wiele wcześniejszych,  jedni podejmują wyzwania i wytrwale je realizują, inni wiedzą z góry, że nie podołają, a ja?
Zawsze wierze, że się uda, podobno najważniejszy jest ten stan kiedy pojawia się impuls, że decyzja podjęta w czasie  od 3-5 sekund po impulsie jest najbardziej właściwa, więc ją  podjęłam ;)

I jest nadzieja na wytrwanie, która zawsze pojawia się na początku i  jest tym jednym z niewielu stanów, który powoduje chęć działania i nie pozwala zagnieździć się żadnej destrukcyjnej czy depresyjnej myśli, że coś może nie pójść tak w trakcie trwania wyzwania.
Dopóki więc jest nadzieja jest i moc :)

No i może to nieco mi urozmaici monotonię dnia codziennego, prócz tych obowiązkowych codziennych ruchów, muszę wykonać pomiędzy nimi to jedno zdjęcie, nie jakieś tam przypadkowe, to najważniejsze
lepsze, ciekawsze od poprzedniego / o to byłoby idealnie ;) /
czyli jest wyzwanie dla pomysłowości, systematyczności, wytrwania.
To moje słabe strony i czas je trochę podreperować.

11.01.2017

Kot zwierzę doskonałe ;)
taniec na rurze i śpiew


12.01.2017

Zima się skrapla ;)




Miałam się jeszcze powymądrzać, ale daruję sobie, bo Wy mądre jesteście i same wiecie co dla Was najlepsze ;)



wtorek, 10 stycznia 2017

{5} Świąteczny wianek last minute i Projekt 365 dzień 9-10

Chciałam Wam pokazać swój świąteczny wianek last minute, który powstał na kolanie pomiędzy  pieczeniem ciasta i mieszaniem kapusty wigilijnej , z tego co tam miałam pod ręką, zawsze chciałam mieć wianek na drzwiach, i w tym roku  się udało, 10 minut bez ceregieli, oczywiście fota też na szybko wiec cudownie nieostra, ale było minęło  i tak za niebawem porwie go wicher zapomnienia, nie ma co się tam rozczulać ;).


Miałam jeszcze w planach wam pokazać zdjęcia ze Świąt, ale oczywiście leżą odłogiem nieobrobione, ale za to wybrane wstępnie. Może następnym razem mi się uda.

Ale na pocieszenie 2 fotki :)

Tradycyjnie nasze pociechy na tle choinki


I wieczorna głupawka z telefonem 




A teraz 2 kolejne dni mojego projektu.

9.01.2017


To widok z okna naszej sypialni, zachodzące słońce i piękne chmury na niebie

10.01.2017


Ziarna do wypieku naszego chleba ;)

Uf udało się,  a już myślałam, że nie podołam dzisiaj z tym postem :) 

Ściskam Was mocno!!




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...