Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hobby. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hobby. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 7 sierpnia 2022

{15} Lipcowa zawieszka choinkowa

 Hej hej :)

Dzisiaj kolejna zawieszka, tym razem wynalazłam w starych zbiorach serię słodkich kociąt świątecznych i postanowiłam je wyszyć dla swojej wnusi na choinkę. 

Zobaczymy jak to będzie w praniu, czy po drodze nie wymyślę kolejnych innych i porzucę ten pomysł,ale pierwszy już jest i to na razie wróży dobrze :).

 



 


 
Nie wiem które tło lepsze to daję trzy, nie mam czasu na plątanie lampek i aranże bo późno już i zaraz będzie ciemno zanim odgrzebię lampkowe pudełka.
 
 Zawieszka oczywiście ląduje w zabawie u KASI
 

 
A tak poza codziennością,  w ogrodzie owocują jeżyny, kwitną hortensje i róże,
szkoda , że pracy tyle, że nie ma kiedy się tym nacieszyć do syta.
powoli pojawia się  coraz więcej pajęczyn co zwiastuje schyłek lata niestety.
 
 
 






 
A tu... zapowiedź kolejnej wariacji, czyli znowu z braku czasu wpakowałam się w haftowanie serii
zwierzaczkowych doniczek ... psychiatra to na sygnale powinien do mnie przyjechać :)




Serdeczności!
 
 

niedziela, 31 marca 2019

{14} Niedoczas iście kosmiczny

Takiego braku to ja dawno nie miałam , czasu, dlatego dzisiaj słów tylko kilka.
To na obrazku poniżej to  ekhm.... jest gwiazdka,  - gwiazdka przyszłości - bo będzie jak uhaftuję 8 kwadracik i zszyję. A na razie musi być w tym stanie niedorobienia  pokazana w ramach zabawy
bo dzisiaj OSTATNI DZIEŃ  do pokazania co się urobiło

no mam nadzieje, że zostanie zakwalifikowana, bo 
chciałabym jednak kontynuować zabawę,
zwłaszcza, że naprawdę mam chęć szczerą wykonać te minimum 12 ozdób na choinkę :)

także puszczam zdjątko aktualnego stanu pracy  i mam  nadzieje, że zdążę wyedytować post z gotową gwiazdką, zanim  nastąpi pokaz prac marcowych ;)

E D Y C J A


Jednak nie zdążyłam wstawić gwiazdki przed publikacją na blogu Kasi,  a mianowicie z jednego ważnego powodu.

Nie wiem jak to nazwać,  albo ślepota albo głupota, albo i jedno i drugie :)

Nie dość , że nie przypatrzyłam się dokładnie z ilu elementów składa się gwiazdka, to na dodatek wyjeżdżając na wakacje nie zabrałam  instrukcji zszywania tejże.

zatem radośnie wycięłam moje wyhaftowane 8 elementów i dalejże kombinować ze zszywaniem.
Ile razy prułam o nie pomnę, wiele, aż tak mi się kanwa wysiepała, że miałam wrażenie, że za moment zabraknie mi brzegu do zszycia.

Także rzuciłam ją w kąt i przywiozłam w częściach do domu z powrotem.

A w domu.... ech szkoda słów,
 okazało się, że ma ona 10 części, zatem wyszyłam brakujące kwadraty i  wczoraj gwiazdka ujrzała światło dzienne, a raczej mocno wieczorne, bo skończyłam ją mocno po 24 w kształcie w jakim być powinna :)
Niestety nie podkleiłam fizeliną elementów, bo zwyczajnie mi się nie chciało, ale pewnie ramionka by jej się nie marszczyły, ale  w tej postaci też chyba może być ;)

Także zapraszam do oglądania pomnika mojej głupoto- ślepoty:)






A poniżej wszytkie dotychczasowe :)





Ściskam
Was mocno
:))


czwartek, 14 lutego 2019

{9} Moje hafciarskie lubię-nie lubię

Kiedyś tam obiecałam Wam napisać co lubię a czego nie lubię haftować... jak zmieniły się moje gusty  hafciarskie, na przestrzeni  dwóch dekad.

Jak już wspominałam, kiedyś, dawno dawno temu, jak jeszcze nasz rodzimy rynek nie był wysycony  wydawnictwami rękodzielniczymi   na taką skalę jak obecnie, haftowało się to co było dostępne.
I ten epizod z życia hafciarskiego  schowałam bardzo, bardzo głęboko...

Potem nastąpił wielki bum wszelakich wydawnictw, i życie moje ostało pokolorowane na tysiące sposobów, mnogość wzorów oszałamiała, i jak  większość pasjonatek, miałam wrażenie że wyhaftuję wszystko co moje piękne oczy zobaczyły.

Oczywiście  było i jest to niestety niemożliwe, z wielu powodów. I czasowych i  gabarytowych.
Bo gdzie to wszystko powiesić czy położyć. No i i finansowych też, bo  jednak pasja jaką jest haft krzyżykowy do tanich nie należą, koszty materiału, nici, wzoru czy oprawy, to już się robi spora kwota  przy średniej wielkości obrazku.

Także przygoda  trwała w najlepsze, zachwyt  wszystkim, ale po tylu  latach jeśli byście chcieli mnie namówić do haftowania Kubusia Puchatka, czy Pikachu, za nic w świecie bym tego nie zrobiła ;)
nie i koniec. Wręcz organicznie nie znoszę obecnie haftować postaci z popularnych kreskówek...
i nie umiem powiedzieć dlaczego, po prostu mnie bezbrzeżnie nudzą i tyle :)

 Nie haftuję żadnych motywów bordiurowych do ozdabiana ręczników czy ściereczek. Bo: ręczniki piorę zbyt często i haft by szlag trafił po roku, a ściereczki z upodobaniem pali na kuchence mój maż, zatem szkoda zachodu :)

 Nie wyszywam obrusów, bo myśl o tym, że zaraz ktoś to zaleje słabo spieralną herbatą  doprowadziłaby mnie do rozpaczy. Rok haftowania 3 metrowego obrusa i brzdęk - po pierwszym użyciu plama jak stodoła, a u nas herbata leje się  ostro zatem, używam tylko gładkich obrusów, które można bezkarnie i dogłębnie odplamiać wszystkim.

Kolejną sferą do której nie mam zapędu - tu niestety zostanę pewnie  znielubiana okrutnie przez pasjonatów tego typu haftów - to wszelakie motywy i postaci świata fantazy. Nie lubię filmów, motywów i książek...
Nie poradzę, nawet Opowieści z Narnii nie daje rady oglądać, nie czytałam Harrego Pottera. Chyba jako jedyna na świecie :) niestety film u nas leciał w tle notorycznie bo dziewczyny oglądały zawzięcie :)
Taki dziwny typ ze mnie. Nie znaczy to , że nie podziwiam innych którzy haftują gigantyczne hafty z takimi postaciami, gdzie jest moc jakiś dodatków, koralików i innych cudów. Kłaniam się nisko i  podziwiam w niemym zachwycie i na tym koniec ;)

Przestałam też lubić  pejzaże, nie, żebym jakikolwiek wyhaftowała w życiu ;) ale to nie oznacza, że nie wyhaftuję żadnego,  nieraz muszę coś po kimś wykończyć jak obecnie jesienny, to tak, ale nadal lubię je oglądać, podziwiać u innych, jedyne pejzaże jakie mnie niezmiennie kuszą to  te o świątecznej tematyce,  jeszcze żadnego   do tej pory nie popełniłam, a mam kilka w zanadrzu, oczekują zatem  na moją litość i  chęci.

Kiedyś byłam zachwycona HAEAD-ami , no piękne, cudne, wielkie, kolorowe, och! Nie tknę żadnego. Bo czas jaki by mi  zajęło wyhaftowanie takiego giganta  jest  niemożliwy dla mnie do wytrzymania psychicznie. I to w zasadzie jedyny argument.

Ambiwalentny  stosunek mam do samplerów - ani lubię ani nie lubię, nie mam pojęcia, ale kiedyś z jeden no max dwa  urobię i pewnie będzie świąteczny jak znam siebie ;).

Motywy kuchenne mnie  potrafią zauroczyć, ale muszą się bardzo postarać :)

Kwiaty...  o to różnie u mnie z tym,  bywa że lubię bywa że nie, to już muszę mieć nastrój byleby to była magnolia, storczyk jakiś, szafirek, stokrotka, także  nie stronię.

Do tej pory nie robiłam nigdy haftowanego biscornu - nie umiałam, ale jak znalazłam instrukcję  i proste motywy, to już mnie wkręciło i właśnie jeden się robi :) Pierwszy w moim życiu. Świąteczny oczywiście :)
Tak samo mam z bombkami typu quarker balls  z kilkunastu elementów, geometrycznych   popełnię jak nic ale to oczywiście w związku z wyzwaniem choinkowym 2019 ;) o inaczej bym też nie tknęła - strasznie dużo małych motywów,  sporo szycia i  musi być zrobione dokładnie i co do milimetra wymierzone, czyli trud jest spory.

Aaaa teraz o tym co uwielbiam nad życie - obecnie

Domki
Wszelakie domki
Uliczki
Miasta 
Wnętrza 

Najlepiej  w prostym  dizajnie, nieprzegadane, nie przepięknione, z kolorami, które mi w duszy grają.

 i Drzewa
tu niezastąpiony i ulubiony Renato Parolin się kłania. 

Są  piękne motywy miejskie z serii Pretty Little...  i tu nazwa miasta lub regionu   np.Hawaii  -  firmy Satsuma Street - och jak ja je uwielbiam, mogłabym przygarnąć każdą ilość  dla samego mania ;)



 https://www.etsy.com/pl/listing/608306858/pretty-little-hawaii-satsuma-street?ref=shop_home_active_7&crt=1

Mają w ofercie nie tylko miasta, ale i motywy świąteczne, dziecięce... no cuda na kiju. Jestem  bezkrytycznie zachwycona i kolorami i dizajnem. 

https://www.etsy.com/pl/listing/167388314/joy-satsuma-street-modern-christmas?ref=shop_home_active_74&crt=1

Kolejna moją obecną miłością hafciarską jest Sandra Gilmore, jej prace są bardzo charakterystyczne, są to w przewadze  wnętrza domu i one mnie najbardziej rajcują, natomiast ceny są zaporowe, zatem na razie sobie tylko pomarzę :)

https://www.annieandco.com/products/sandra-gilmore-18-1113
https://www.annieandco.com/products/sandra-gilmore-18-161
to jedziemy dalej :) Alice Peterson, jest coś co mnie przyciąga do jej prac :)

https://www.annieandco.com/products/alice-peterson-2798
https://www.annieandco.com/products/alice-peterson-2811


Melisa Shirley

https://www.annieandco.com/products/melissa-shirley-1860
https://www.annieandco.com/products/melissa-shirley-1975
https://www.annieandco.com/products/melissa-shirley-ew106
Kate Dickerson


https://www.annieandco.com/products/kate-dickerson-rw-04
 
https://www.annieandco.com/products/kate-dickerson-pl-28
Amanda Lawford

https://www.annieandco.com/products/amanda-lawford-26062
https://www.annieandco.com/products/amanda-lawford-1850
 
https://www.annieandco.com/products/amanda-lawford-nh-125
A na koniec  jeszcze dorzucę Alessandrę Adelaide


jej wzory są charakterystyczne, przeważnie monochromy ale kolorowe też są, na razie popełniłam jej jeden wzór, bombkę :)


jest oczywiście jeszcze tego więcej, ale ile można :)

a na koniec, może mnie ktoś pouczy  jak kupuje się wzory od Rosjanek, no nie umiem sobie  z tym poradzić a zamarzył mi się jeden obrazek, bo się idealnie wpisuje  w nasz kalbarowy domowy świat :)
 czyli ja robię zdjęcia kwiatkom w ogrodzie a koty demolują chałupę :)


Także zostawiam Was już dzisiaj z tym tematem i ciekawa jestem Waszych  hafciarskich preferencji

A ostatnio zanabyłam na Etsy takie oto wytwory, bo promo było o 50% w dół, może nieco kontrowersyjne niektóre ale młodzież  też ma swoje preferencje,  z duchem czasu nieraz trzeba iść ;)
a ja też  taka znowuż ą i ę to nie jestem , więc  ekhm....  będzie haftowane :)
zwłaszcza bless thiss mess - co jest adekwatne u nas w domu na każda porę dnia i nocy :)






do miłego !





sobota, 26 stycznia 2019

{6} Obiecany przepis na chałkę i garstka hafciarskich wspomień :)

Obiecałam dawno,  wiem,  zatem spieszę z przepisem, sprawdzonym, dobrym, wręcz idealnym.

 Odkąd ją robię, a będzie że od jakiegoś 2012?  roku,  raz jeden użyłam chyba  kaprawych drożdży i mi nie wyrosła, wiec pognałam do sklepu, kupiłam i  zamieszałam nowe,  wyrobiłam ciasto jeszcze raz, urosła, ale wyszła dziwna, trochę taki  gęsty pagajec, 
a nie puchata chałeczka.
I co ciekawe
osoba dla której ją upiekłam oświadczyła że ta jest fantastyczna w smaku i idealna ...
hmmm...
byłam zdumiona, także co człowiek to gust i smak, zatem nie  czepiam się :)


 a oto przepis, który dostałam od Marysi


CHAŁKA
550 g mąki pszennej lub orkiszowej

40 g drożdży
125 ml mleka 
2-3 łyżki wody
1 jajo
1 żółtko
szczypta soli
100 g masła
3 łyżki cukru lub miodu - z miodem będzie mniej słodka

1 łyżka oleju lub oliwy / mój patent na przedłużenie trwałości ciasta drożdżowego 

  
Drożdże rozmieszać w mleku / temp max 40 st./ oraz łyżką cukru, jak wyrosną , przelać do misy 

miksera i dodać pozostałe składniki.

Wyrabiać ok. 5 minut.

Pozostawdo wyrośnięcia.

To jest proporcja na 2 chałki mieszczące się w formie typu keksówka.

 Ciasto podzielić na dwie części a każ z dwóch części na 3. Zrobić 3 wne wki i zapleść

warkocz, umieścić w blasze wysmarowanej masłem i wysypanej ką. Pozostawić do wyrośnięcia, 

przed pieczeniem posmarow białkiem i posypać kruszonką.   

Piec w temp 180st do jasno- brązowego koloru lub suchego patyczka.

proste , prawda?

ps. można każdy wałeczek obtoczyć w cynamonie z cukrem  i będzie chałka cynamonowa,

spróbujcie, kozacka jest :)




A wracając do haftów.
Moja pierwsza zawieszka na choinkę się robi, jak skończę i  zeszyję to pokażę.
na razie mam tyle czyli więcej aniżeli połowę.


 Myślałam, że  szybciej mi pójdzie, ale  to moje jasnowidztwo to się w praniu nie sprawdza jak widać :)
I nie mam jeszcze pomysłu, czy go wypchać od środka watą, czy zrobić stożek z tekturki i tak na sztywno go  wzmocnić. Zobaczę co będzie lepiej wyglądało.

Zasadniczo nie przepadam  za ozdobami typu mikołaj, bo są oczywiste, ale z drugiej strony, nieco oczywistości też musi być.
Zaciekawiła mnie forma tej zawieszki i dlatego ja robię, mam w planach jeszcze  podobne formy, ale to  czas pokaże jak będę sobie z tym radziła.

Haftować zaczęłam 20 lat temu. Były to czasy, kiedy już był dostęp do mulin zagranicznych typu DMC,  gorzej natomiast było z wzorami, ale że kolekcjonowałam Burdy, to tam zawsze coś się do haftowania znalazło.
Z czasem zaczęły się pojawiać polskie publikacje, jedną z nich były jakże wtedy popularne segregatory z instrukcjami i wzorami do haftu krzyżykowego,   były też takie podobne  wydawnictwa segregatorowe  do nauki języków,  tworzenia ogrodów i dziesiątki innych.

Na tamte czasy, to był szał. Kto pamięta??
Potem pojawiły się włoskie czasopisma Susanna,  tanie to było, po 9 złotych bodajże,  bo przychodziły do nas owe   miesięczniki  mocno przeterminowane , ale to  było już  dla nas hafciarek pismo z wyższej półki.

Moje pierwsze hafty  z segregatora były  naprawdę mega złe. A co ciekawe, byłam z nich bardzo zadowolona i domagałam się pochwał, jaka ja to jestem zdolna...

 Raz, że haftowałam bez tamborka, co powodowało, że naciągniecie nitki było nierówne, a dwa - każdy krzyżyk robiłam w inną stronę... bo pojęcia nie miałam tak naprawdę o prawidłowym haftowaniu czyli mówiąc hafciarskim żargonem - o stawianiu krzyżyków.

 O matulu!!!  jak ja na to dzisiaj patrzę to ślepnę z rozpaczy.

Z jednej strony mam chęć spalić to na stosie, a z drugiej, gdzieś tam z tyłu pozostał sentyment do tego nieudolnego "dzieła" no bo pierwsze było ;)
Ogarnęłam się dopiero po tym, jak obejrzałam prace mojej ciotecznej siostry Małgosi która już wtedy tak haftowała, że ja dopiero może teraz tak umiem, ale ona to od kołyski zdolna manualnie była skubana. ;)
 Także moja piąta czy szósta praca dopiero wyglądała w miarę przyzwoicie.

 Czy ja Wam to pokażę???
zdecydujcie za mnie,  o ile w ogóle to skądś wynajdę, bo nawet nie wiem jak głęboko schowałam by świat  się tym gorszyć nie musiał ;)

To na koniec  kilka  prac mojej siostry sprzed lat wielu wielu...
kiedy ja jeszcze raczkowałam w haftowaniu :)








cd.  moich hafciarskich wynurzeń nastąpi, w kolejnym odcinku dowiecie się co lubię, a czego nie lubię haftować i nigdy nie wyhaftuje, no chyba  że ktoś sobie bardzo zażyczy :)

Serdeczności ślę weekendowe
pięknie dziękuję za Wasze komentarze i trzymanie kciuków:)


poniedziałek, 21 stycznia 2019

{5} Come back mojego haftu krzyżykowego

Dzisiaj nietypowo, a może właśnie typowo - może wreszcie przestanę traktować swoje pierwsze poważne życiowe hobby po macoszemu. 
 Czyli haft krzyżykowy.
  Nigdy nie poświęcałam  temu tematowi tyle uwagi ile powinnam. 

Tam coś po łebkach pokazywałam, zaczynałam kilka prac na raz, kończyłam je albo i nie,
potem hurtowo brałam  się za swoje ufo-ki i znowu następowało kilka miesięcy przerwy  
z czasem idące w lata...

A powody oczywiście były różne, a to zapracowanie, a to inne pasje, których u mnie jak wiecie zawsze mnogo, a to pogorszenie wzroku, a to zwyczajna niechęć do czegokolwiek, bo i tak też bywało.

W ubiegłym roku po niemalże dwuletniej przerwie, przypadkiem czystym  rozpoczęłam oczywiście nowy wzór, jakżeby inaczej... 

Świąteczny, oczami wyobraźni  już  go widziałam na minione Święta 2018   pięknie oprawiony i wiszący na ścianie salonu...

ten  właśnie:

zdjęcie z internetu
 
Jednakowoż to nie wyszło bo z początkiem grudnia tak się jak wiecie pochorowałam, że skończyłam przygodę z chorobą w  ubiegłym tygodniu. 

I nie tylko haft, ale i inne plany legły w gruzach.

Ale obecnie mam już prawie połowę wyhaftowaną i  codziennie staram się przynajmniej kilka krzyżyków postawić. 

stan z połowy  grudnia
Obecnie haft przedstawia się tak ;)



To dość młody ufok ale zgłaszam go do wyzwania hafciarskiego u
 ponieważ jak sobie to tłumaczę i wyobrażam,  że fakt ten da mi motywację do ukończenia go na  Święta 2019 :).

Drugim ufokiem , jest haft jesienny, który od dwóch lat leży odłogiem.
Najpierw zaczeła go haftować moja córka, jako trzeci z serii czterech pór roku 
 potem  go porzuciła, wiec sierotę przygarnęłam ja:)
I szło mi całkiem nieźle, ale jak to mówią dobrze żarło a zdechło...
czas zatem  znowu się za niego wziąć.

zdjęcie pochodzi z internetu
Niestety nie mam zdjęcia kiedy go przejęłam, ale to był  tylko prawy dolny róg wyhaftowany,

na obecną chwilę haft wygląda  tak:


  Także wiele przede mną, i jeszcze zima na dodatek została do zrobienia, żeby domknąć cykl.
Może się z ta zimą jednak  nie udać ;)

A oczywiście kolejnym szałem który mnie ogarnął, czyli  jak zawsze temat choinkowy  i około świąteczny
to kolejnym marzeniem moim jest wyhaftować  takie oto cudo :

zdjęcie pochodzi z internetu
ale najpierw trzeba zanabyć wzorek :)

I jeszcze żeby było mi mało, to zgłosiłam się do kolejnego wyzwania hafciarskiego - czyli wyszywania  ozdób choinkowych  krzyżykami.
 u
 Tam gdzie spadają Anioły - Choinka 2019 
 
Od lat marzę o tym, by nasza choinka była przyozdobiona w przeważającej części ozdobami własnego wyrobu,  suszonymi cytrusami,  jakimiś  bombkami vintage, tak inaczej aniżeli od lat.
Zatem uznałam, że jedna bombka, albo serduszko miesięcznie nie zawadzi. 
Wiem, kompletnie zwariowałam:)
   To teraz tylko pozostaje mi uzupełnić swoją  

 tymi, które leżą od lat w szufladzie  i świata nie zobaczyły, a świat ich. ;)

na dzisiaj to tyle

ściskam Was









Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...