niedziela, 19 marca 2017

{41} Pan kotek był chory...

No to się porobiło... nasze koty się pochorowały i to nieźle całkiem, dwa tak mocno, że już dwa razy zaliczyliśmy weterynarza, są chore na anginę - a co za tym idzie mają permanentny ślinotok,   mają też koci  katar z wiszącym gilem u nosa i kaszel. Pierwszy raz widzę u kotów takie choroby, bo moje koty niezwykle rzadko na nie zapadają.

Tym razem jest ostro, pozostałe 5 mają nieco słabsze objawy, ale dostały antybiotyk w tabletkach.
Także tego... mamy koci szpital w domu i nieprzewidziane wydatki,  więc wesoło nie jest.
Nie wiem co taniej wychodzi, czy angina człowieka czy kota, ale chyba człowieka  jest tańsza :)
A poniżej najbardziej chora nasza Bidula



Dlatego też, postanowiłam nieodwołalnie zarządzić w trybie pilnym w domu założenie funduszu awaryjnego, który to do tej pory  zawsze był, ale był  rabowany  na sytuacje awaryjne,  nigdy też nie osiągnął pożądanej kwoty, 
którą jest  minimum  2000 zł. na owe nieprzewidziane wypadki- wydatki,
ani nie zostały uzupełnione "braki".

Zawsze jak zbliżał się do zawrotnej sumy 300-400 zł, to a to padł samochód, a to coś innego i zawsze był oskubywany do zera. 

Jako, że nieszczęścia u nas parami chodzą albo w trybie do trzech razy sztuka, w ubiegłym tygodniu zepsuła się nam pralka, a FA nie ma, wiec jest co? kłopot.

A to tylko mnie utwierdza w przekonaniu, że moja wiedza finansowa, chociaż już dość  bogata, to jednak nie dość, by zapanować dostateczne dobrze nad zaistniałą sytuacją.

Czas na praktykę a nie teorię, więc ustawiam niebawem  cztery słoiki
czyli:
 Fundusz Awaryjny,
 Wakacje,
 Prezenty i Rozrywka,
 oraz  najważniejszy - Darowizny.

Pierwsze trzy są  zapewne jasne i oczywiste, natomiast jakim cudem mamy darować komuś   kiedy sami nie mamy za wiele  to pewnie jest  sporą  ciekawostką:)

To  szerszy temat, napiszę o nim  następnym razem,  od jakiegoś czasu,  od ponad roku  zaprząta moją małą główkę i spokoju nie daje, wiec muszę się z Wami podzielić swoimi przemyśleniami :)


  Dodatkowo zwiśnie Zeszyt Marzeń,  do którego każdy będzie wpisywał swoje marzenia,  co pomoże nam wszystkim  w  spełnianiu ich sobie nawzajem ;)



18.03.2017
077/365
Deszczowe perełki


 19.03.2017
078/365
Chleb Nasz Powszedni

 Ściskam Was najmocniej jak umiem


12 komentarzy:

  1. Przepiękne są deszczowe perełki, a kotków szkoda.
    Kiedyś wszystkie sprzęty AGD można było naprawić, teraz trzeba je po prostu wyrzucić i kupić nowe, przykre to, zwłaszcza dla F A.
    Pozdrawiam.:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdecydowanie chorowanie zwierza jest droższe:))Ja bym nawet była za funduszem zdrowotnym dla zwierza,wpłacasz jakąś drobną kwotę u weta a jak zaczyna chorować to masz jak w banku:)Ja zbierałam na Grecję jak zachorował Franuś i połowa moich oszczędności znalazła się w kociej dupce:)))do Grecji nie pojechałam do dziś..ale nie ma tego złego,bo w czasie kiedy miałam jechać (koleżanki pojechały)było zimno,deszczowo i ogólnie beznadziejnie,więc opatrzność wynagrodziła mi poświęcenie:))))a z oszczędnościami mam tak samo:))co mi się uda parę setek odłożyć(wyczyn nie lada z głodowej emerytury)to wypada niespodziewany wydatek:))))

    OdpowiedzUsuń
  3. Niech kotki wracają szybko do zdrowia, serdeczne pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. "Zeszyt marzeń"? Świetny pomysł! Przeniosę na własny grunt. U mnie od tygodnia wszystkie wnuki "rozłożone". Roczny Antoś trafił do szpitala, po trzech dniach radosny powrót do domu. Niestety, "przywlókł" jakieś paskudztwo. No i - powtórka z rozrywki. Chore maluchy i rodzice. Dwa koty, na szczęście, wirus ominął. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. uu, biedne kocurki :( oby szybko zdrowiały. No i niestety, leczenie zwierzaków to spory wydatek :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Moc pěkné fotky. Přeji pěkné dny. Věrka

    OdpowiedzUsuń
  7. Oby jak najmniej było chorób i ludzi i zwierząt w naszych domach.wspaniały pomysł takie spisywanie marzeń domowników. Pozdrawiam :-).

    OdpowiedzUsuń
  8. O! To mnie oświeciłaś Kobieto, niby wszystkie zwierzęta chorują, ale nie maiłam pojęcia o kociej anginie.
    Taki fundusz awaryjny bardzo się przydaje , zwłaszcza gdy padają sprzęty domowe, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki...niestety mieliśmy taki, pamiętny rok.

    OdpowiedzUsuń
  9. Bidulki... Niech szybko zdrowieją, wiosna przecież!
    Czekam niecierpliwie na wpis w temacie darowizn, też mam sporo przemyśleń na ten temat i ciekawa jestem Twojego zdania na temat DAWANIA:)

    OdpowiedzUsuń
  10. O rany, biedaki! Z tymi gilami - coś potwornego, jak muszą się męczyć. Miejmy nadzieję, że szybko się wykaraskają z tych chorób i wszystko, co trzeba wygoi się jak na psie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Biedne "smarki". Zdecydowanie leczenie zwierząt jest droższe niż ludzi. Ale cóż, przecież to nasza rodzina. Staram się zawsze mieć tzw. "zaskórniaki" ale czasami i ich jest za mało. Pozdrawiam i głaski dla kociaków.

    OdpowiedzUsuń
  12. mówisz słoiki, tez chyba je wprowadzę, bo przelewanie na konta nie wychodzi...

    OdpowiedzUsuń

Miło mi będzie jak zostawisz swój komentarz :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...