wtorek, 19 maja 2020

{17} Wygrana w zabawie u Uli - mojej imienniczki :)

Jak pewnie pamiętacie, wyhaftowałam panienkę uszatą, którą wystawiłam w dwóch zabawach.



 W jednej z nich, wyzwanie hafciarskie #12  WIELKANOC  u Uli 
- okazało się, że zdobyła serce szanownego jury. W nagrodę dostałam bon na zakupy w sklepie https://www.needleart.pl/

 zatem jestem baaardzo szczęśliwa i  zadowolona :)
a co tam kupię to zobaczymy, na razie jeszcze rozważam. 
Czasu na to mam sporo :)

Ula organizuje cyklicznie zabawy, obecnie jest to zabawa 

wyzwanie hafciarskie #13 POLNE KWIATY 
TU  link do wyzwania
Mam już coś na oku w tym temacie,  chociaż decyzja jest ciężka,  - bo wybór spośród czterech opcji.

A mnie dodatkowo  Ula zaprosiła do inspirowania w kolejnym wyzwaniu,, a tematyka będzie Wam  znana za jakiś czas :) 

Ostatnio miałam   czas mocno zajety, bo  znalazła mnie praca
zatem nieco mój stan dysponowania wolnym czasem  skurczył się  o przynajmniej 3/4
ale  to dobra zmiana  życiu, zobaczymy jak się rozwinie to w przyszłości ;)

Miałam tez niewątpliwą przyjemność  spotkać się wreszcie z bliskimi, 
co zaowocowało setkami zdjęć, na razie jeszcze nie segregowałam ich, ale swoje ulubione już mam :)








bardzo Wam dziękuje z odwiedziny i komentarze,  i pozdrawiam do następnego :)



czwartek, 14 maja 2020

{16} Puszysta Inwazja odsłona czwarta.

Czas na kwietniowe postępy w wyszywaniu Puszystej Inwazji  Trochę poszalałam i haftu przybyło, ale jeśli nie przestanę zaczynać coraz to nowych rzeczy i zabaw, to w życiu tego nie skończę nawet za 10 lat :)

to do rzeczy: 
tytułowy haft 




 tak się miała sprawa w marcu


 a tak się ma w kwietniu - uzupełnione braki , wszystkie kontury no i wreszcie pojawiły się rzeczone puszyste :)





zabawę organizuje Ania



Czas działać dalej tyle że czasu mniej bo wygnało mnie z domu do pracy, zatem muszę gospodarować tym czasem  który mi pozostał, ale z reguły więcej czasu marnujemy kiedy mamy go za dużo, wiec jakoś to  będzie. 

A na koniec tradycyjnie parę fotek kocio- wiosenno-domowych.
Jest taki upał na zewnątrz, że kominek włączamy co jakiś czas, koty są bardzo zadowolone :) 










ale przyroda działa, zatem nie jest źle, nawet już mam inwazje mszyc na różach i jeżynie, więc był dziś pierwszy oprysk.









Bardzo dziekuję za wszystkie komentarze,  postaram się odpowiedzieć niebawem
ale jak zawsze każdy bardzo cieszy i motywuje :)

To jak zawsze w zdrowiu pozostańcie :)





czwartek, 30 kwietnia 2020

{15} Wiosna, zawieszki wiosenno-zimowe i chleb Vermont

Wiosna działa, , co cieszy mnie niezmiernie,  przynajmniej ona nic sobie nie robi z ogólnoświatowych wydarzeń, może i dobrze,  bierzmy przykład i nie dajmy się otumanić  wszelakim złym wieszczycielom.

I mam małe pytanko: kto wie dlaczego z bloga znikają zdjęcia?

Ja dzisiaj przybywam do Was tradycyjnie z haftami, tym razem  wiosenno-zimowymi, 
bo trzeba niestety przyznać się do tego, że słabo u mnie z  tematyką zawieszkową  około wielkanocną, czy to w temacie bardziej religijnym czy też kurczkowo-zajęczym.
Tym razem zapisałam się do zabawy 
 
i tak jak haftuję zawieszki na choinkę, tak postanowiłam cokolwiek w temacie wielkanocnym też poczynić.
 I poczyniłam zajęczycę, na kawałku lnu odzyskanego ze starego obrusa, który był opatrzony wątpliwej urody haftem.
Wycięłam co lepsze kawałki, i wykorzystam sobie do małych haftów. Nie jest to łatwy materiał, grunt, że splot nie deformuje haftu, ale praktycznie to z lupą pracowałam na nim, bo nie jest to równa osnowa jak w lnie obrazkowym , łatwo przeskoczyć nitkę i  prucie gotowe, Tyle ile ja się tu naprułam to głowa mała, ale zawzięta jestem i skończyłam  uszatego. 



Zajączka daję też na #12 wyzwanie hafciarskie u Uli
 w którym sponsorem nagród jest





natomiast wyróżnienie sponsoruje Viola














 Ostatnio wkręciłam się w pieczenie chleba pszenno-żytniego na małej ilości zakwasu.
Nazywa się on wg. biblii o chlebie Hammelmana Vermont Sourdough , w internecie są przepisy, dziewczyny pieką, to i ja zaczęłam. 
I powiem tak, to jest absolutnie fantastyczny w smaku chleb, przypomina mi ten chleb, który jadałam na wsi u Babci będąc na wakacjach, sprzedawali takie wielkie bochny, które tydzień się jadło. I mój leży ponad tydzień i już lekko czerstwy a nadal pyszny po podpieczeniu w opiekaczu :).









 A tu nasz poranny Tadzinek, ile by się kocurność nie mył i tak jest brudny, taki typowy koci podwórkowy chłop :)






A na koniec kolejna zawieszka w zabawie u
 Kasi

to już będzie 16-ta  - licząc ubiegłoroczne :). Trochę serce się nie wpasowało w kształt bo wycięłam takie jak do poprzedniego, no a te okazało się inne w kształcie, ale  że leń ze mnie, to nie robiłam nowego, i poszło w duchu zero waste , czyli na  już wyciętym :)










no i wiosna wiosna wiosna i.... koty











serdeczności i zdrowotności!!




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...