wtorek, 2 grudnia 2014

Dwa dni grudniowe - moje dwa dni z kalendarza adwentowego - o filmie pieknym słów kilka i o ...mamie

Jak obiecałam tak piszę, za dwa dni to i tematy dwa -  wczoraj praca mnie pochłonęła  do końca dnia, tak,
 że i ziemniaki przypaliłam i chleb spaliłam, - no jakiś ten dzień był pod znakiem  palenia:))
i to nie świecy adwentowej ...
 Więc dzisiaj  będzie słów kilka Wróbla Ćwirka  ;))) ( ktoś jeszcze pamięta taka bajeczkę dla dzieci na dobranoc? to jedna z moich ulubionych).

Chciałam Wam polecić piękny  wzruszający film pt. "Courageous" - Odważni.

zdj. internet

Może się podobać lub nie - pod warunkiem, ze nie będziemy się skupiać na efektach specjalnych,
 grze aktorów, ich ubraniach czy na tym jak wyreżyserowany i nagrany jest film 
- to rzecz w tym wypadku  jak dla mnie mniej istotna i drugoplanowa, 
on powinien nas zachwycić lub nie -  
w zależności od tego jaki mamy stosunek do prawości, 
odwagi,
 poświęcenia, 
miłości, 
nadziei, 
lęku, 
religii,
 Boga. 

To film o roli mężczyzny jako ojca, męża i wojownika i prawdziwym męstwie jakie się z tym wiąże.
Tak -  film promuje  dobre cechy charakteru  i wartości religijne, ale w większości to są cechy godne każdego z nas, chociaż trudno  niekiedy je w sobie i odnaleźć, czy  wykształcić,  ale też i je pokazać.

Jest taki moment w filmie , który  na długo utkwił w mojej pamięci i na długo w niej pozostanie to fragment składania przysięgi, którą składają  bohaterowie filmu  - jako stróże prawa,  jako mężczyźni, jako mężowie, jako ojcowie, jako przyjaciele. Przysięgi o byciu - bohaterem:)

/wolne tłumaczenie ;) / 

Uroczyście przysięgam przed Bogiem
że będę w pełni odpowiedzialny za siebie, moją żonę i moje dzieci 

Będę ich uwielbiał. chronił ich,  służył im, nauczał słowa Bożego
jako duchowy przywódca naszego domu

Będę wierny mojej żonie, będę ją kochał i szanował
i będę gotów oddać życie za nią, jak Jezus Chrystus oddał za mnie 

Będę błogosławił moje dzieci, uczył je kochać Boga całym sercem, 
umysłem i ze wszystkich sił

Będe uczył je szanować władzę i żyć odpowiedzialnie

Będę przeciwstawiał się złu, dążył do sprawiedliwości i miłował miłosierdzie

Będę się modlił za innych, traktował ich z życzliwością, szacunkiem i współczuciem

Będę ciężko pracował na potrzeby mojej rodziny

Będę wybaczał tym którzy mnie skrzywdzą i będę starał się im zapomnieć

Będę uczył się na własnych błędach, żałował za swoje grzechy, 
będę uczciwym i odpowiedzialnym przed Bogiem  człowiekiem

Będę czcił Boga, będę wierny Kościołowi,
będę posłuszny jego Słowu i woli

Będę odważnie działał  dzięki sile którą dał mi Bóg 
by móc wypełnić niniejszą obietnicę do końca mojego życia i dla Jego chwały

Ja i mój dom będziemy służyć  Panu.

Można oczywiście wedle  uznania taką przysięgę zmodyfikować do własnych potrzeb, ale
jednego nie można jej odmówić -  a mianowicie odwagi bycia dobrym człowiekiem.
 a na koniec


 i jedna z  piosenek  z filmu 



Dzisiaj przeczytałam taki tekst o Mamie, tez bardzo piękny, może potrzebny wielu z nas na adwentowe postanowienie odwiedzania  lub zadzwonienia do swojej Mamy lub wspomnienie tych mam które już są w domu Pana -   w tym całym naszym życiowym zabieganiu wspomnijmy nasze Mamy, 
ja zadzwoniłam, bo tak jakoś postanowiłam też dzwonić częściej aniżeli raz na tydzień ;)
a i na spotkanie już jesteśmy umówione w tym tygodniu.

9 rzeczy których możesz nie wiedzieć o swojej Mamie...

1. Z Twojego powodu tak często płacze. Płakała z radości, gdy dowiedziała się o ciąży. Płakała ze szczęścia, gdy mogła wziąć Cię w ramiona. Płakała ze smutku, gdy o Ciebie się martwiła. Płakała z dumy, gdy stawiałeś pierwsze kroki i w wielu innych sytuacjach. 

2. Odda Ci swój ostatni kawałek ciasta. Oczywiście powie, że jest najedzona, gdy zauważy, że Ty masz ochotę na jeszcze jeden kawałek tortu. Powie tak, chociaż sama go jeszcze nie jadła. Z wielkiej miłości do Ciebie potrafi sama nie zjeść, abyś Ty mógł skosztować. Tyczy się to nie tylko ciasta, ale także innych rzeczy. 

3. Zawsze się o Ciebie martwi. Jeszcze, gdy nie było Cię na świecie, Twoja mama upewniała się, że wszystko z Tobą będzie w porządku. Niezależnie od tego, co dzieje się w Twoim życiu ona zawsze jest przy Tobie, czy to zawód miłosny czy choroba – matka zawsze wesprze i pocieszy. 

4. Żyła w bólu. Znowu i znowu. Twoje narodziny były największym bólem, jaki człowiek jest w stanie przeżyć, a przez 9 miesięcy też lekko nie było. Później pogryzione piersi podczas karmienia, wyrwane włosy i skopane ciało małymi nóżkami. Ona z uśmiechem na twarzy to wszystko znosiła i starała się, aby ból odchodził w niepamięć. 

5. Nie jest idealna. Czasem jej nadopiekuńczość może działać Ci na nerwy. Czasem nie wszystko idzie po Twojej myśli. Jednak mama zawsze stara się najmocniej na świecie i jest dla siebie najsurowszym krytykiem.

 6. Uwielbia na Ciebie patrzeć. Ciężko czasem skraść choć jedno Twoje spojrzenie. Kiedy idziesz spać w końcu matka może na Ciebie spoglądać do woli. A najbardziej uwielbia patrzeć, jak budzisz się z uśmiechem na twarzy. To jest uczucie, które raduje jej serce. 

7. Twój płacz jest jak nóż w sercu matki. Każdy Twój szloch, płacz czy uronienie łzy jest ogromnym ciosem dla mamy. Nie ma wtedy dla niej nic ważniejszego niż pocieszenie Cię i doprowadzenie do tego, abyś znów był szczęśliwy. 

8. Pozwolenie na usamodzielnienie się jest ciężkim przeżyciem. Mama od początku zdaje sobie sprawę, że kiedyś dorośniesz i się usamodzielnisz. Będziesz prowadzić własne życie. Każdy pierwszy krok jest ważny i ciężki zarazem. Pierwsza miłość… Pierwszy dom… Jednak mimo tego, że matka wie o takiej kolejności rzeczy i tak jest jej przykro. 

9. Zrobiłaby to jeszcze raz. Pomimo tego całego bólu, trudów miłości – radość z posiadania Ciebie jest ogromna. Z każdym dniem coraz większa. Gdyby trzeba było, Twoja mama urodziłaby Cię jeszcze raz, bo kocha Cię z całego serca. 

 Kiedy spotkasz ją przy najbliższej okazji to powiedz jej, jak bardzo ją kochasz i podziękuj za to wszystko, co dla Ciebie zrobiła. Urodziła Cię i oddała Ci całe swoje życie, powinieneś być wdzięczny, że dzięki niej możesz żyć…




  pozdrawiam Was i dziękuję za miłe odwiedziny i komentarze i witam nowych obserwatorów i czytelników  ;))

♥





niedziela, 30 listopada 2014

Adwent. A my się zawsze będziemy tym zachwycać lub temu dziwić. Bo tak było i będzie...



"Ze skromnością przyjmuj wszystko, co ci się przytrafia" – Rashi


Dzisiaj nietypowo, aby inaczej aniżeli do tej pory, spróbować przeżyć ten czas oczekiwania.
Taki  mój inny kalendarz adwentowy, składający się z różnych przemyśleń, opowieści, refleksji  o tym co jest dla mnie ważne, a co mniej, co cieszy, co napawa optymizmem, żadnych tam smutności.

Niech to będzie taki czas,  kiedy nasze siły i wszystko co posiadamy w wymiarze materialnym i duchowym będą zamienione w miłość. Może wtedy życie będzie miało  pełniejszy  sens i wzbudzi  wewnętrzną radość serca.
Ja wiem, że to ciężko, kiedy kłopoty na głowie codzienne i ta rata na czas nie zapłacona i pani z banku psuje humor  w poniedziałek z rana głupim pytaniem .... kiedy?? , albo jak choroba bliskiej osoby martwi, ale może trzeba spróbować uczynić to nasze życie bogatszym, wypełnić podwójną dawką miłości ;)  w tym czasie oczekiwania. 
 Widziałam na waszych blogach mnóstwo pięknych kalendarzy adwentowych, tak rozmaitych i w szacie, i pomysłach i  z różnymi niespodziankami czy zadaniami do wykonania   zamiast słodyczy, lub zawierające  mieszankę jednych i drugich, naprawdę powiem Wam, że jestem zachwycona ich różnorodnością :) , moje dziewczyny już duże, ale jak widzę u Was - to  wiek nie ma znaczenia, bo wiele ma w  swoich domach takie trochę bardziej "dorosłe" kalendarze, z zadaniami, sentencjami czy miłym słowem na co dzień ;), to bardzo miłe i wzruszające. 
U mnie  trochę  działań przedświątecznych też będzie, ale... co się uda to się uda a co nie,  to nie -  to jak z tymi czekoladkami z kalendarza,  bywa, że  po cichu zje się dwie na raz albo cztery :)) czyli niech to będą takie małe ćwiczenia woli, że by zmuszać się jednak  do pracy nad tym co zaplanowałam :)


 Jak widzicie,  taki dzisiaj dzień, a ja na jednej nodze ten pierwszy lampionik,  na dokładkę z tealight - bo nawet normalnej świeczki  u nas nie ma, nie wiem  doprawdy jak to się stało... 
ale nie ważne jaki, ważne , że jest.
Zmalowałam dzisiaj coś, ale  pokażę dopiero w ... styczniu. jutro zmaluję taborety kuchenne, jak czas pozwoli
bo są już lekko obskurne, a na bieżąco dziergam bombki na drutkach do skarpetek, jedna już poleciała w świat, druga czeka sobie, ta poniżej - pastelowa, trzecia się robi, w tylu lexington  tak porobię ich kilka myślę ;)) bo zrobienie jednej to jakieś 3 - 4 godziny,
ale na razie kolorów włóczki mało mam, wiec i  kolorystyka będzie monotonna.



 Koteły nasze  jak zawsze w pełnej gotowości do pomocy w pracach domowych
tu sprawdzanie czegoś , co nigdy tu nie stało...   i tradycyjna zabawa w Pawła i Gawła ;))


bądź śpią gdzie popadnie - takim to dobrze ;)

  na razie  tyle, bo późno już, a ja jeszcze mam chwilę  na dokończenie tego co zaczęłam :)

dobrej nocy i dobrego dnia jutrzejszego ;)
♥ 



czwartek, 13 listopada 2014

Zaproszenie, migawki i co sie dzieje u mnie

Uprzejmie donoszę, lub przypominam,  bo   to pewnie nie jest wielka tajemnica, że 15-go listopada, w Pałacu Prymasowskim na ul Senatorskiej 13/15 w Warszawie odbędzie się Kiermasz Świąteczny organizowany przez redakcję Moje Mieszkanie -  z udziałem wielu utalentowanych blogerek, na którym  będzie można zakupić własnoręcznie wykonane przez nie  prace, ozdoby czy ewentualne prezenty pod choinkę, w imieniu redakcji i swoim gorąco zapraszam ;)


 A u nas  w domu kilka zmian lokalowych, Saskia przeniosła się do naszego pokoju, my do pokoju Julii a Julia do lokum Saskii, Łucja pozostała na swoich śmieciach. 

Trochę żeśmy gratów poprzenosili w ten jakże długi  wolny czas, a jak wiadomo co nieco zmian zawsze pozytywnie wpływa na samopoczucie :) ale to jeszcze nie koniec, w kolejce czeka salon i wiatrołap, który doprowadza mnie do rozpaczy, bo nasze sierściuchy mocno obdrapały tapetę, która pozostała po poprzednich właścicielach, trzeba było ją zdjąć, bo była już w opłakanym stanie...
więc sama już nie wiem czy ów   teraz wygląda gorzej czy poprzednio  wyglądał ;)
A czy zmiany nadają się na pokazanie, 
raczej nie, 
jeśli chodzi o najnowszy dizajn, 
nikogo raczej nie zachwyci bo nie ma w nim niczego, czego  by już ktoś z Was nie widział :)
 bo mój domek to raczej jest mało pokazowy i trendy, 
 co oznacza, że nie ma w nim najnowszych modnych mebli, ani ozdób takich  na topie, ani tym podobnych fajerwerków... jest zwyczajnie, parę mebli z Ikea - cena zagrała  tu rolę i sympatia do stylu skandynawskiego, a sam domek -  on prostu jest dla nas przytulny i dobrze nam w nim, ot jak się wynajmuje przez pół życia mieszkania, to wreszcie po latach przychodzi ten moment, kiedy można mieć to swoje, i te gwoździe wbijać gdzie się chce i ściany malować można  na kolory jakie się chce, to  tak  to cieszy, że reszta już schodzi na plan dalszy :)
W każdym razie obecnie  w naszej nowej sypialni jest wszystko, garderoba, mój kąt do szycia, sypialnia czyli wielkie wyrko i stanowisko komputerowe mojego męża, póki co  inaczej się nie da , bo brak wolnych pokoi by to podzielić. No i wszystko  czeka na wiosnę na malowanie bo 8 lat minęło od ostatniego, więc ściany też już wołają  o ratunek ;)

Obecnie na tapecie rekodzielniczej mam pierwszy  rękaw do swetra który dłubię już od lutego, zaliczyłam jedno  prucie obu  do połowy zrobionych przodów - płakać mi się chciało ale   cóż, sama sobie winna jestem, że olśniło mnie na tym etapie pracy, więc prułam i płakałam ;)


  Na wzór kosmetyczki szyję obecnie piórniczek,  też szary w różyczki -  na zamówienie
taki wzór jak  TU  pokazywałam ,

 haftuję woreczek na spinacze, ale nie mogę pokazać bo wymiankowy i nie byłoby niespodzianki ;))
 Przyszła do mnie też jakiś czas temu  urocza paczuszka  od Syl
a w niej  - wygrana w konkursie na FB urocza ściereczka Green Gate,
 a do tego Syl dorzuciła dwa kubeczki, powtórka takich samych, które dostałam od niej kiedyś kiedyś...  ale niestety uległy samozagładzie, a że mamy
do nich z mężem sentyment więc Syl przysłała mi drugi taki sam komplet
do porannej kafffki ;) 

 i kolejny prezent wygrany w zabawie na FB od miłej zdolnej Magdy
z bloga  Mam Wenę
zakładka do książki z prawdziwych suszonych kwiatków 



 Magda wybiera się na kiermasz w Pałacu Prymasowskim ze swoimi pięknymi pracami , więc pewnie się spotkamy, a tu jeszcze jedno z dzieł Magdy, piękny wianek, który latem  miałam przyjemność od niej nabyć jako  letnią ozdobę drzwi.


I co nieco kocich fotek, , nasze koty  jak to koty, większość czasu śpią, w najdziwniejszych pozach i miejscach :)
a to w misce z praniem, jak ona tam pod te ręczniki się wkręciła to nie wiem ;))


na fotelu - ale  to standard


tulimy ;) bo w kupie cieplej


 no i jak pudełeczko po bucikach za małe to też nie problem
da się poszerzyć ;))  

a na koniec mała fota z  serii świątecznej, którą miałam  okazję robić do najnowszego numeru Moje Mieszkanie, które pewnie już macie u siebie ;))  ja jeszcze nie miałam okazji zobaczyć całości.


 to zmykam, pozdrawiam , całuję, dziękuję, że jeszcze ktokolwiek chce tu zaglądać i słowo pozostawić ;))
♥


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...