niedziela, 7 sierpnia 2016

{3} Jak to jest z tą magią na zdjęciach :)

Lubię te Twoje zdjęcia bo jest w nich tyle magii i nie wiem czy w Twoim życiu też jest to "coś" bo zdjęcia zawsze tak pokazują :-). Pozdrawiam.

Ten miły ♥ komentarz Alicji był małą inspiracją do napisania tego posta.
Temat jest rozległy, ale postaram się za bardzo  nie rozpisywać.

Z tymi zdjęciami - magicznymi jest tak jak w dowcipie poniżej:

-och jakie pan robi piękne zdjęcia, to na pewno zasługa dobrego aparatu...
- och jakie pani gotuje pyszne zupy - to na pewno jest zasługą dobrego garnka ;))

A prawda jest gdzieś po środku
bo o ile  można ugotować dobrą zupę w marnym garnku
 to jeśli chodzi o aparat fotograficzny...to przy odrobinie talentu marnym  poczarujemy, ale może być niekiedy trudno.

Obiektywy


Obiektywy są numerem jeden, poza iskrą bożą,  jeśli chodzi o magiczne zdjęcia ;), moim ulubieńcem jest aktualnie i od lat  Canon 70/200 mm, bardzo plastyczny, z pięknym efektem bokeh , kolejny to makro 50 mm, 100 mm i niekiedy mam fazę na 24/70 mm. 








Światło


Kolejnym podstawowym i  magicznym dodatkiem jest światło, nie będę ukrywała, że ulubieńcem moim jest światło zachodzącego słońca, tak wiem tandeta i wgl, ale nie poradzę, niskie słońce zawsze będzie dla mnie doskonałym dla zdjęć, tak samo jak wczesnoporanne, najmniej atrakcyjne dla obiektów fotografowanych jest światło  słoneczne kiedy słońce jest już wysoko.czyli od mniej więcej godziny  10 do 15 (w sezonie letnim oczywiście)  ale i z tym można sobie poradzić ;)
Jeśli jeszcze pokusimy się o robienie zdjęć "pod światło" to przysporzymy magii dodatkowej ;)











Obiekt


Obiekt fotografowany (człowiek)- przede wszystkim musi mieć chęć bycia fotografowanym, dobry humor i uśmiech na twarzy, bo to jest dodatkowe "światło" na zdjęciach.





To coś


A czy w moim życiu jest to "coś"  - 
tu pomocny może być cytat z komedii romantycznej "Sześć dni siedem nocy", kiedy główny bohater którego gra Harrison Ford - pilot samolotu  wożącego turystów na wyspę rozmawia z turystką , którą właśnie przywiózł :

- ludzie przybywają do nas na wyspę w poszukiwaniu magii i niesamowitych zdarzeń,
oczekują, że tutaj to znajdą, to jest wyspa bejbe, tu nie znajdziesz niczego czego sama nie przywieziesz :)...



My jesteśmy najnormalniejszą rodziną pod słońcem ze swoimi radościami, smutkami,zaletami, wadami, brakami z kredytem na głowie,  brakiem pracy,  chorobami i zwycięstwami.

Dla mnie radością jest sam fakt, że rano się obudziłam i mogę sama wstać i udać się do swoich zajęć, że budzę się przy boku ukochanej osoby, że moje dzieci jako tako sobie radzą, są zdrowe   i nie mają sieczki w głowie. To dla mnie tak wiele, że wszystko ponad to już  jest magią bądź cudem boskim w jednym.


Takim magicznym wydarzeniem był dla mnie  na przykład w ubiegłym roku niespodziewany 3-dniowy wypad do Wiednia, jedni przyjaciele nas zaprosili zawieźli, a ci wiedeńscy na miejscu ugościli i przenocowali i po mimo, że byłam tam już 4 raz to mogę uznać ten wyjazd za cudowny i magiczny, bo od 7 lat nie byłam na prawdziwych wakacjach a na dodatek miałam wszystkich przyjaciół obok siebie ;)

"magiczne kropelki" na suszarce tarasowej ;)
Generalnie nie ma magii w życiu dopóki w małych radościach nieczęstych przyjemnościach oraz w prozie życia przy obieraniu marchewki do rosołu sami nie zobaczymy tego piękna czy to w parze unoszącej się nad garnkiem, czy w tym uśmiechu przy rozmowie z przyjaciółmi, gestu  dobroci niespodziewanej, kulce ulubionych lodów, świetle za oknem, kroplach deszczu i tej radości właśnie, który mają dzieci na twarzy, a którą uwieczniam na zdjęciach. 
Te małe cuda to nasz wybór -  czy uznamy to za nudną prozę i nic szczególnego czy  - ...magię :)





Kochani to do następnego wpisu i piękne dzięki za odwiedziny :)

♥


piątek, 5 sierpnia 2016

{2} Ogród Botaniczny i Łazienki

Hej Wszystkim Najmilejszym
Dzisiaj kilka fotek... ups z ponad 100 będzie... jak nie więcej :)
Z zielonej Warszawy, trafiam ci ja w te miejsca mocno sporadycznie raz na dekadę, no i miało by się ochotę pochodzić wolno i  podelektować się pejzażem i roślinnością, a tu z jednej strony szybko szybko bo szklarnie zamkną, mama szklarnie tylko do 17+tej, potem jeszcze szybciej bo tam przy Chopinie koncert... my chcemy na koncert mama szybciej , następnym razem sobie pofotografujesz te kwiatki.
Jakim następnym razem???? ja się pytam za kolejne 10 lat???  To ja już o lasce tam przyjdę, a kto za mną będzie ten aparat nosił i obiektywy?
Taaa... no i z tym rozwianym kucykiem ja te zdjęcia gazem , a i pogadać trzeba i lody zjeść, no kurde...
I zaczepili nas panowie z jakiejś stacji TV, i ze sobą mieliśmy 2 pary zakochanych i wszędzie oni sobie musieli buzi dać a to nad stawikiem a to w krzakach a to tu t tam   :))) i było pełno lampionów i pawie i cytryny i gołębie i mnóstwo ludzików.

Bohaterowie foto story:
my
dwie córki
dwóch zięciów in spe
kot szklarniowy
i cała reszta




































To do miłego następnego wpisu, dziękuję najpiękniej
za to, że zaglądacie :)
♥


poniedziałek, 1 sierpnia 2016

{1} Ciekawy cytat i co z tego wyniknie

Taki oto cytat Jeffa Goinsa  przeczytałam ostatnio w sieci:
Nie powinno być dla nikogo niespodzianką, że „nawyki” praktykowane raz w tygodniu to nie nawyki a obowiązki. No, może w najlepszym wypadku hobby.
I nie oszukujmy się, jeśli robisz coś tylko raz w tygodniu to tylko kwestia czasu kiedy przestaniesz to robić zupełnie.
Niby można powiedzieć, o -  teraz to taka teraz moda się zrobiła tą pracę nad sobą, nawykami, rozwojem tralalala,  może i tak, może nie, mnie to pomaga,  głownie nie zwariować,  kiedy widzę stagnację,  czy brak zmiany, brak tempa, brak przybywanie haftu na kanwie, brak czegoś co pokazuje, że posuwamy się do przodu, brak zmiany  na lepsze tego co aktualnie kuleje.

Tak - jedynie kalendarz pokazuje bez wysiłku , że dni lecą...
Wam też lecą jak szalone???  ja ciągle tylko te piątki widzę
5 piątków w tygodniu niemalże...  

a wracając do tematu:)
Skoro pomaga mi to w prowadzeniu budżetu - już 2 lata non stop
Skoro pomaga w pracy nad ważnym projektem - też drugi rok
i kolejnym - dopiero zaczęłam :)
Skoro pomaga w codziennym bieganiu - hmmm... tu już trzeci tydzień
Skoro pomaga w wielu innych rzeczach
to czemu i tu ma nie pomóc
Iiiii TAK  ... padło na bloga :)
Co z tego wyniknie...
obaczym kochane czytelniki :)
Kilka fotek podaję z jednego dnia czerwca kiedy jeszcze wszystko w przyrodzie świeżyzną mocną   zalatywało i prędkością rozwoju, miło jest patrzeć, jak przyroda się zmienia.







To całusy wszystkim, przestało padać, pora wybiec z domu ;)



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...