niedziela, 11 sierpnia 2019

{27} Podsumowanie lipca w wyzwaniu u Ani

Witajcie kochani.

Dzisiaj naprawdę tylko przelotem, bo jak wiecie u nas nie kończący się remont, 
zatem  nie mam warunków ani do poematów na blogu, ani na hafty. Niemniej jednak coś tam wieczorkami  powyszywałam, żeby nie wypaść z zabawy u Ani.



Prezentuje  bardzo małe postępy, ale  jakieś jednak są :).
Byleby powoli  i do celu.


Autumn Story - tak było w czerwcu


 a tak jest w lipcu


 Renato Parolin Christmas - tak było w czerwcu




a tak jest w lipcu


To na tyle dzisiaj, dobrego tygodnia Wam życzę

pa!!



środa, 31 lipca 2019

{27} Choinka na jeżynie :)

Z braku czasu to i temat od czapy, ale za to prawdziwy, no tak, choinka na jeżynie.
Dzisiaj ostatni dzień prezentacji w wyzwaniu  u Kasi "Choinka 2019".
Czas pokazać co w lipcu powstało,  u mnie powstała  zawieszka w kształcie choinki z wyhaftowaną choinką :)
Jak wiecie u nas remontowo, to mam zupełny  brak czasu na hafty, a wyzwań moc, no zobaczymy co mi się uda :)

Zatem przechodzę do rzeczy i prezentuję co  następuje ;)











Dziękuję pięknie za Wasze komentarze, odpisze w niedługim czasie,

Serdeczności!


poniedziałek, 29 lipca 2019

{26} A u nas drobny remont

Witajcie kochani :)

Dla naszego  domu nastały sądne dni, czyli wszystko  zostało wywalone do góry nogami, bo zdecydowaliśmy się na mały "duży" remont.
A dokładnie na  dokończenie malowania, które zaczęliśmy rok  i cztery miesiące temu,
a które zakończyło się pomalowaniem ... jednego pokoju.




Taaak, zdjęcie Kunki dokladnie obrazuje stan naszego umysłu potem, takie niewytłumaczalne zdziwienie :)))
gdyż
potem zabrakło zapału, nie - czasu czy innych rzeczy, ot zwyczajnie zapału.

9 lipca podjęłam ostateczną decyzję, nie to żebym tam Pana Męża pytała czy ma ochotę na jakieś wymachiwanie wałkiem z farbą po ścianach.
Po prostu zaczęłam wynosić szpargały, pakować książki do pudeł, zdejmować obrazy i fotografie ze ścian, do piątku cały salon został ogołocony z  rzeczy by można było oklejać i szpachlować.


Mężu jak wszedł po pracy do domu to stwierdził, że chyba jednak nie żartowałam z tym remontem :)

Zatem poobklejaliśmy,  rzeczony zaskoczony poszpachlował dziurwy wszelakie i nierówności wyrównał, kontakty poodkręcał, które ja wpakowałam do zmywarki - do kąpieli i wszystkie się teraz "świecą" jak nowe
Polecam tą metodę, bo było ich  tyle, że zajęły całą górną półkę zmywarki prawie po brzeg. 
 Jakbym miała je wykąpać ręcznie,  to bym chyba oszalała :).

Potem Mężu porozkręcał meble, bo też sobie wykoncypowałam, że będą pomalowane. 
Obecnie są w takim szwedzko szaro-zielono nijakim kolorze,  co pasowało do poprzedniego koloru ścian, a obecnie  już niekoniecznie, zatem malunek będzie.


Dzieci w  obie soboty  przyjechały pomagać
jak widać na zdjęciu obudził się też w nich  duch "artystyczny" :))
i tak mamy
już dół pomalowany, część ścian tylko farbą podkładową, bo na nią pójdzie kolor tym razem będzie to blady róż, reszta to  biel w czystej postaci.
Po latach  barw czerwono-kremowych uznałam, że mam dość i  tym razem będzie pastelowo-jasno-świetliście.

Ciekawa sprawa z tą farba podkładową, jak kolosalna różnica jest po pomalowaniu czerwonej  ściany zwykła farbą co widać po prawej stronie, a jaki jest efekt malowania podkładową, co widać po lewej stronie, którą pani w sklepie nam poradziła do szybkiego zabicia tej czerwieni :)




W obroty poszedł również  przedpokój i ściany wzdłuż schodów.  Zostały pokryte farbą jasno szarą.
Od dłuższego czasu marzył mi się ten kolor właśnie tam. 

Pozostałe dwa pokoje i strych  jeszcze nie zdecydowane, na pewno białe, z jakimiś akcentami.
Zobaczymy co nam tam do główki zastuka w tym temacie. 

 Na dzień dzisiejszy  dwie ściany dostały  różowości, można zacząć ogarniać meble,
ja powoli zdzieram taśmy i myję kawałkami  podłogę, która niestety znowu wymaga renowacji, ale niestety jeszcze musi poczekać,  nie tym razem.

Jest progres, jest moc, tym razem nie zostawimy tego bo jak wiadomo,  nowe pokolenie w drodze, na  późniejsze malunki nie będzie czasu ani warunków ;)
.
A na koniec kilka telefonicznych kadrów z placu boju :)











cdn.

Serdeczności!









środa, 10 lipca 2019

{25} Post połówkowy czyli czerwcowe podsumowanie wszystkich wyzwań na 2019 rok.

Jak zwykle linkujemy  do 10 lipca postępy w haftach wyzwaniowych  
u Ani z bloga Kreatywna TV

Zatem przyszedł czas i na mnie.
Z trzech zgłoszonych haftów 






Pierwszy haft ukończyłam w maju, co mnie bardzo cieszy, jeszcze nie oprawiony możecie obejrzeć 
TU,  teraz czas na pokazanie co zmieniło sią przez miesiąc w pozostałych dwóch.

Jesienny obrazek Autumn Story zwany potocznie ufokiem, jak w świecie hafciarskim i rękodzielniczym nazywa się odłożone na wieki i nie dokończone prace, został rozpoczęty przez moją córkę lata temu,  potem  chwilę litości nad nim miałam w 2016 bodajże, potem zaś w kąt rzuciłam.

Teraz postanowiłam się ulitować nad nim ponownie, a pomóc miało mi w tym jak już pisałam wyzwanie, chociaż nawa do niego by pasowała bardziej "stary haft na nowy rok" ;)

Zatem w miesiącu czerwcu pobudowałam na nim trochę murku i dosypałam ziemi i trochę trawki.
Co by się w sam raz zgadzało z naturą, bo w moim ogródeczku też działania były podobne :)

MAJ 2019
CZERWIEC 2019

Czas na kolejny obrazek choinkę RP.

Jak poniżej widać gałązka po lewej przyrosła do końca i zaczęły wjeżdżać ozdoby.
Jak dalej będziemy mieli takie deszczowe lato to na pewno urośnie mocno :))

MAJ 2019

CZERWIEC 2019

 Jestem też na półmetku robienia haftowanych  ozdób świątecznych.
Jakoś idzie i już się robi kolejne, ale największym z tym związanym kłopotem dla mnie,  jest wybór co teraz wyhaftować jaką rzecz, jaką formę - wybór jest tak wielki, że naprawdę mam nieraz problem, bo wiecie, oczy by jadły ;) tylko rąk brakuje.

A teraz jeszcze ubzdurałam sobie malowanie domu, a jeszcze dzieci się planują do nas wprowadzić, więc jeszcze będą roszady meblowo-pokojowe, więc znaleźć w tym wszystkim czas na dzierganie to nie lada wyczyn.

Teraz prezentuję Wam  6 sztuk ozdób, które powstały przez pół roku


W międzylocie porwałam się na wyhaftowanie zielnika 
nie wiem co mnie napadło, no na pewno wyzwanie u Chagi
pod tytułem "Zabawa w zielone- Łąka",
a  że na łąkach są też zioła to postanowiłam zrobić wreszcie coś letniego i świeżego :).



 Kolejną wyhaftowaną rzeczą, jest 1/4 projektu  z cyklu 
Mini Sal BB-  Belle&Bo Sleep Parade
autorstwa Chagi. Następną część schematu już mam ale nie ruszyłam jeszcze, a czas goni bo drugą cześć trzeba wyhaftować do 15 sierpnia :)

TU pokazuję stan haftu z 14 maja


A na koniec pochwale się miernymi co prawda ale postępami w mojej zachciance hafciarskiej, którą nabyłam od jednej z Rosjanek,  haft "Puszysta inwazja", który to jak wiecie doskonale pasuje do naszych domowych kocich klimatów, 
a jak zostanie ukończony, to  zawiśnie na honorowym miejscu:).
Póki co dużo tam dłubaniny z konturami i łączenia kolorów, ale poradzę sobie.


 ja na razie ugryzłam tylko prawy dolny róg


na dzisiaj to tyle, walka trwa, chęci są
byleby sił starczyło :)

Uściski dla Was!


piątek, 5 lipca 2019

{24} Zioła na lnie, zioła w ogrodzie, lato trwaj :)

To chyba pierwszy taki obrazek, od lat, który nie jest o tematyce świątecznej, popełniłam go z okazji 





 Haft wcisnęłam  w ramkę, którą miałam pod ręką, może uda mi się ją wymienić na większą  do  której będę mogła przyciąć passe partou, a nawet dwa, bo marzy mi się  zewnętrzne białe a wewnętrzne zielone, podpatrzyłam taka metodę u haftujących koleżanek zza Buga , które nie dość, że pięknie haftują, to jeszcze wykazują się  wielką pomysłowością w oprawianiu swoich prac. 

poniżej kilka przybliżeń haftu








Banerek zabawy
u Chagi




W planach miałam jeszcze mały motyw łąki i motylków, ale niestety inne hafty czekają na dokończenie, zatem może innym razem :)

Ten sam obrazek zgłaszam też w innej zabawie w 


Bo skoro technika dowolna to postanowiłam spróbować szczęścia i tutaj :)



U nas  jak wiecie, sporo ostatnio rozmaitych imprez i spotkań, 
i nie ma kiedy pomalować domu, trochę odświeżyć wnętrza, pozmieniać  to i owo, by  móc lepiej się w owych
wnętrzach relaksować.  Plany mamy  duże, ale już ich realizacja to 
 jest z tak innej bajki, że kompletnie do niej trafić nie możemy, odkładamy to za tygodnia na tydzień i dalej nie widać tego dnia  w którym coś zaczniemy.
Dopiero w tym tygodniu udało mi się wysadzić w ogrodzie swoje hodowle, czyli dalie,  strelicje i mieczyki, każde kwiecie dostało swój "namiot" z patyków, bo moje sierście  niszczą na potęgę to co wsadzam do ziemi, a i tak zanim dokończyłam  je wsadzać  do ziemi to już jednego bocianka mi połamały. 



Kolejny post też będzie o haftach niestety, bo zbliża się termin prezentacji postępów  w moich choinkowo -  jesiennych  dziergankach i pewnie nieco migawek z upalnych dni też wrzucę
kotów też pewnie nie zabraknie ;)

Ściskam Was mocno!




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...