Przyszła pora na sporządzenie do końca tego wspaniałego cytrynowego i słonecznego likieru rodem z Włoch.
Jak już pisałam, można go nie tylko degustować w formie silnie zmrożonej, ale też dodawać do deserów, lodów, drinków i napojów.
Odcedzamy naszą nalewkę przez sito, wiórki z cytryny powinny być niemalże suche po wyjęciu ze spirytusu
a kolor samej nalewki intensywnie żółty.
następnie zagotowujemy 600ml wody z 50 dkg cukru - to proporcja na 400 ml spirytusu, studzimy i zimne wlewamy do nalewki, w czasie wlewania, przybiera on piękny odcień żółtego i lekko mętnieje. Mieszamy jeszcze przez chwilę, próbujemy, jeżeli uznamy, że jest za mocna, dodajemy jeszcze zimnej wody, jeśli za słaba dolewamy wódki i słodzimy do smaku i własnych upodobań, ja wolę niezbyt słodkie.
Potem przelewamy do butelek, ja wykorzystałam butelki po kupnym Limonccello i wkładamy do zamrażalnika, gdzie już pozostają do końca czyli do wysączenia ostatniej kropelki :)))
Zaleca się degustację po tygodniowym leżakowaniu Limoncello w zamrażalniku ale, kto przy zdrowych zmysłach by tyle czasu czekał :))), ja czekam do porządnego zmrożenia i próbuję tego samego dnia:)))
Dobrze jest też trzymać kieliszek w którym się pije likier w zamrażalniku, wtedy Limoncello jest dłużej zimne, bo takie jest najlepsze :)
Smacznego !







