środa, 15 lutego 2017

{24} Poruszajacy post i kolejne zdjęcia w ramach projektu

Znowu mała polecajka moi mili, bo tak jakoś autorka zagrała mi na czułej strunie moich postanowień oraz wynikająca z zapytania anonimka czymże jest ten mój "projekt"
 wpis z małym podtytułem:
 "Jesteś tym co robisz regularnie"

 do poczytania TU

Les Brown rzekł onegdaj:

"Zrób to zanim będziesz gotów 
gdyż nigdy nie będziesz gotów, jeśli będziesz czekał"

i drugi z moich silnych motywatorów


Moim zdaniem ruszenie tyłka z kanapy ma coś wspólnego z entuzjazmem :)
trochę jest do tego potrzebny, ale ów entuzjazm spokojnie można z siebie wykrzesać bo nawet mała iskra pomaga rozpalić wielki ogień.

Nie chcę komentować tego wpisu, bo nic mądrzejszego nie wymyślę 
ponad to co Dagmara napisała, rzeczywiście warto przeczytać kilka razy, żeby zabolało :)

Po czym znaleźć sobie coś,do zrobienia,  najlepiej niech to będzie coś za co niczego nie otrzymamy, żadnego Pulitzera ani Oskara, ani nagrody pocieszenia, niech to będzie  satysfakcja sama w sobie, pamiątka, a z czasem może nawet coś więcej, kto wie, wszak wielcy tego świata przeważnie byli doceniani dopiero po śmierci ;)

Niech Was szarpie czy to wena czy pasja, niech ucieszy, niech da urozmaicenie, radość i nadzieję, bo życie  jak napisała moja nieoceniona  AT to nie tylko żarcie spanie wkładanie i zdejmowanie ciuchów, 
 -
 


14.02.017
045/365 
Strawberies fields forever... 


15.02.2017
046/365
Co ja pacze ;) 




Serdeczności !!


 



poniedziałek, 13 lutego 2017

{23) Radośnie mi i dzień 43-44 projektu

Jak w tytule, nie wiem dlaczego, może w najbliższych dniach się dowiem, ale czuję w sobie i powietrzu nieprawdopodobną radość, to tak narastało powoli od kilku tygodni,  raz więcej raz mniej, nieraz wcale...,  ale czuję, że idzie dobre, trochę wyczekiwanie, trochę wymarzone, bo kiedyś musiało przyjść.
To jak z tymi falami, wysyłanymi w przestrzeń,  wysyłasz radość, to  jest nadzieja, że wróci do ciebie też radość , od kogoś innego.skądś... i powstanie fajna mutacja, z tych dwóch różnych fal ;)

Krótko dzisiaj bo moja praca mnie jeszcze trzyma i potrzyma tak do 3 w nocy, wiec na szybko zdjęcia i lecę dalej działać ;)


12.02.2017
043/365
Po śniadaniu



13.02.2017
044/365
Zimnozielony w ciepłym słońcu




tak pod tego 14-go niech będzie :)

Ściskam Was mocno,  może jutro wrzucę więcej zdjęć;)
bo dzisiaj  mocny niedoczas.

 














sobota, 11 lutego 2017

{22} Godne polecenia i fotek codziennych kilka

Jako, że nijak dzisiaj wena mi nie doskwiera :),  to może podam Wam kilka propozycji do ewentualnego zgłębienia.

Pierwsza niechże będzie filmowa
to moja perełka, mogę ciągle i na okrągło oglądać, podziwiać, i delektować się każdym szczegółem
dźwiękiem (wspaniała muzyka) grą aktorska, przekazem i całością na koniec.
film godny polecenia,
wart każdej uwagi,
ciepły,
wesoły,
 smutny,
głęboki,
piękny 
silny
z przekazem

tym najważniejszym

kiedy główny bohater mówi swojemu małemu synowi  

"Nigdy nie pozwól by ktokolwiek powiedział ci, że czegoś w życiu nie możesz" 

http://www.filmweb.pl/W.Pogoni.Za.Szczesciem/posters
I to jest najprawdziwsza  prawda, miałam i ja w życiu epizody niewesołe, kiedy wmawiano mi, że się nie nadaję, nie poradzę, nie potrafię, bo słaba, bo chorowita, bo mało zdolna, nieśmiała,  bo to i owo,  a ja.... nie próbowałam, bo wierzyłam tym, którzy mi to mówili... bliskim...nauczycielom, lekarzom.
Mój błąd, że nie sprawdziłam dostatecznie wcześnie, tak bardzo przestałam w siebie  wierzyć, potem okazało się, że umiem, mogę, potrafię, ale sama musiałam to sobie powiedzieć, spróbować, a że wiele lat za późno... to już trudno, wiem jedno jak mi teraz ktoś opowiada, że  czegoś nie potrafi,  pierwsze co robię, to mówię że to  bzdura,
skąd może wiedzieć, skoro nie próbował;).

Doskonałym tego przykladem jest moja najstarsza córka Julia.
Kiedyś poszła na studia  na projektowanie odzieży, tam jak wiadomo sporo się rysuje, ona, mówi, że  nie potrafi, po czym okazało się , że jednak potrafi i to całkiem nieźle
tylko o tym nie wiedziała ;)

Coś jak w słynnej wymianie zdań.
- czy umie pan grać na pianinie?
- nie wiem, nigdy nie próbowałem ;)

........
To może teraz książka
nietypowa, historyczna
  burząca piedestały i ukazująca nieobiegowe i nieupięknione  prawdy i fakty 

"Intelektualiści" 
Paula Johnsona

 angielskiego badacza i historyka.
Pisze on bardzo sprawnie  o "wielkich" tego świata i dobrze się go czyta, bo żeby komuś przekazać nie łatwą wiedzę, potrzebne jest
bystre pióro i sprawny intelekt, który umie w prosty sposób
nam maluczkim owe rzeczy przedstawić

polecam, warto, są też inne jego pozycje godne uwagi,  jak "Bohaterowie" , "Historia Chrześcijan", "Historia Anglików", "Historia Żydów", Odzyskanie wolności", 'Twórcy", "Jezus".



To może teraz z innej beczki, blog, ale taki inny niż wszystkie
 ja z niego czerpię garściami, to co wydaje mi się sensowne i zgadza się z moim pojmowaniem rzeczy, gdyż za stara jestem by wszystko kupować jak leci ;)

http://www.pepsieliot.com

 na pierwszy ogień mogę  polecić wam wpis o suplementowaniu witaminą D3+K2

bo wiele osób nie ma pojęcia, jak jest to ważne i   że większość naszych chorób i niedomagań bierze się z braku tychże witamin , a w naszej strefie klimatycznej praktycznie każdy ma niedobór, i tam jest doskonale opisane dlaczego komu i po co jest ów cudotwórczy zestaw potrzebny :)

Skąd wiem, że mamy niedobór, bo lekarz mi powiedział, na moje dictum, że proszę o skierowanie  na badanie poziomu D3 powiedział, że nie ma po co robić, bo każdy ma niedobór a badanie kosztuje około 90 zł to nie warto kasy wydawać... także tego:)

Dla pewności mój wielgachny mąż przyjmuje dawkę 5000 IU chociaż  dałby rade i  
10 000,  a ja połowę tego czyli 2500 IU na dobę.

 Polecam poczytać, rozważyć i przestać wierzyć bredniom jakie wygadują  w gabinetach leśne dziadki, bo czasy  się zmieniają, warunki i ludzie też, że o chorobach nie wspomnę, żarcie jest słabe,  piramida żywieniowa nic nie warta, bo teraz jest odwrotnie niż było ;) wiec warto jednak  zejść z utartych szlaków  i szukać ratunku dla siebie jak zdrowie podupada nie tylko  w konwencjonalnych metodach ;)
 
Te trzy polecajki "polecam" pod Waszą łaskawą rozwagę, jak znacie to wspaniale, a jak nie to  namawiam szczerze :)

Na koniec jak zawsze zdjęcia,  jakaś bezczasowa jestem to i focę co tam mi się nawinie przypadkiem, bo robota się na głowę spiętrzyła i ogarnąć wszystkiego na raz nie idzie.

10.02.2017
041/365
Cienie

11.02.2017
042/365
Kot Eustachy  strażnik tylnego ogniska ;)









Jakby się kto zastanawiał o co chodzi, a o cień... widzę tu wejście do jakiegoś domu... 



 


 Mocno Was ściskam, dziękuję za pozytywny odbiór moich pisadeł
i do następnego !










czwartek, 9 lutego 2017

{21} Nietypowo o mózgu (umyśle) idiocie i dzień 39-40 projektu

Zadacie zapewne pytanie dlaczego mózg -umysł  - dla jasności _ swój_ nazywam  idiotą. To pokrótce wyjaśnię... ;)

na początek cytat, zaczerpnięty z  tego bloga
niedawno go  znalazłam, a i temat tam poruszony był bliski temu który  mnie pochłania od jakiegoś czasu.

"Są ludzie którzy myślą non stop. 
I to ich gubi. 
Myślenie to narzędzie.
Takie samo jak łopata.
A kiedy wykopie się dół,
łopatę należy odłożyć."

dr. Bartłomiej Dobroczyński

...
 Od jakiś 2-3 miesięcy czytam i słucham na temat zachowań ludzkiego mózgu, nie za dużo nie za mało , ale na pewno za mało wiem by cokolwiek  powiedzieć ze 100% pewnością  i być jakimkolwiek znawcą tematu.
 Natomiast przeprowadziłam kilka eksperymentów na sobie i bliskich i stwierdziłam kurcze, to działa, co polecają  ci, którzy wiedzą więcej, tylko teraz trzeba  trochę poćwiczyć ;)

A co działa zapytacie.

Ano  na przykład postanowiłam nauczyć się nieco lepiej  panować nad swoimi emocjami, tymi oczywiście negatywnymi, bo one rozrabiają w większości ludzkich główek w tym i mojej.

Te emocje dotyczą zarówno naszych reakcji na to co robi drugi człowiek względem nas, jak i naszego podświadomego zamartwiania się o wszystko, o te niezapłacone raty kredytu, rachunki, przyszłość, choroby, utraty, popsucia i inne  życiowe sprawy.

Ludzki mózg jest tak skonstruowany, że miesza nam w główce, on wszystko usiłuje zobaczyć w  gorszym świetle aniżeli dana rzecz wygląda, ciągle krytykuje, rozkminia, drąży i panikuje.

Po co?  No tak ma i już.  
Gada nam ,że czegoś nam brak, 
że nie jesteśmy dość dobrzy, 
że nie mamy środków na realizację swoich marzeń ani też szans by je mieć, 
ciągle powoduje, że nie myślimy o tym kim jesteśmy tu i teraz,
 tylko kim moglibyśmy być, 
że jesteśmy w sytuacji bez wyjścia,
bo nie mamy pracy, a rachunki pojawiają się regularnie w skrzynce jak bumerang. 
Więc zaraz pojawia się wizja wyłączonego prądu, komornika licytującego dom, i inne kataklizmy.
 On nas niejako  więzi w tych  naszych myślowych  niemożnościach.

Natomiast my nie zdajemy sobie sprawy, że możemy ten tok natrętnych myśli zwyczajnie wyłączyć jak radio, w którym leci audycja, która nam się nie podoba.

I nie chodzi tu o to, by odganiać myśli jak natrętną poranną muchę i mieć wszystko gdzieś
i bujać nieustająco w obłokach czy innej nirwanie,
  tylko chodzi o to by stanąć z boku siebie, odłączyć się na chwilę od swojego dominującego  ego,
po to by móc z neutralnej pozycji ocenić daną sytuację.

Podam przykład. 
Wczoraj dziecko moje stłukło przez przypadek moją ulubiona miseczkę.


Na pytanie co się stłukło, ona mówi, że "nie chcesz wiedzieć"
po czym mówi co się stłukło ;)
Mój mózg czyli ego zaczyna pod kopułą wrzeszczeć , że przecież mogłaś uważać, jak wyciągasz ze zmywarki, ile razy mówiłam, że wciągać należy po kolei a nie spod spodu... itd itd...
nie szczędząc mało kulturalnych słów.
A moja buzia milczy... i zaczynam wewnętrzną wymianę zdań z moim wielce urażonym ego:

- idioto, zamknij dziób, bo to moja miska i kij ci do tego,
idź się przewietrz na taras  i  nie mieszaj się w nie swoje sprawy...

po czym mówię do dziecka spokojnym tonem, 
no trudno, nie ona pierwsza i nie ostatnia się stłukła
i tak powinniśmy mieć wszystko ze sklepu po 5 złoty, bo tłuczemy jak mało kto. 

i koniec. 

jakbym  miała tak zareagować jeszcze miesiąc temu... o kochani
moja jadaka rozdarłaby się jak stąd  na Wawel prosto jak strzelił trasą katowicką przy której mieszkam :)... 

Tym razem dałam radę, chodzi o to by sobie uświadomić, jaką moc sprawczą mamy my, a jaką ma mózg, on przeważnie nie da za wygraną, bo latami praktykował w naszej głowie swoje zwycięstwa,
będzie kombinował i mamił, a my musimy ćwiczyć, by się  dalej nie dawać tak zwodzić.

i drugi
Maż, siedzi rozkminia,  kombinuje , gada do siebie
wreszcie wypala , nie no ja tego nie umiem, nie dam rady...
 no to ja do niego
 kochanie powiedz swojemu idiocie, niech idzie odgarnie śnieg przed domem bo nawaliło a Ty się jak widzę nie palisz do łopaty
a my tu ogarniemy czego to Ty znowu nie możesz :) 

na co on, a wiesz, że to jest pomysł ;)
no i w pewnym momencie wilk był syty, owca cała a i śnieg odgarnięty...


Tak wiele osób pisze na swoich blogach o tym, że czegoś nie mogą, że się boją, że depresje, chandry, cuda bajki, przerażająca wizja przyszłości,  traumatyczna przeszłość, noszenie urazów, ja też tak mam, miałam, pewnie nie raz jeszcze  moje ego mi nogę podstawi, ale chodzi o to uświadomienie sobie na tak prostym przykładzie jak to działa i jak wiele od nas zależy, by nie wybuchnąć  z byle powodu, by nie dręczyć się  destrukcyjnymi myślami, by nie krzywdzić innych swoim złym humorem, słowem, spojrzeniem, a przede wszystkim nie zamęczać tym samego siebie.

po prostu powiedzieć swojemu idiocie, czy jak go tam pieszczotliwie mniej lub bardziej dosadnie nazwiecie

spadaj z mojej głowy, idź grab liście, ulep bałwana, odśnież podjazd, poleć na Filipiny, albo na koniec świata najlepiej... daj mi  wreszcie swoje sprawy po prostu załatwiać.

Zastanawialiście się, dlaczego po przebiegnięciu wielu kilometrów, czy po wspinaczce na górę, po przepłynięciu kilku basenów, czy zjechaniu 15 razy z góry na nartach, lub wysprzątaniu hurtem całego mieszkania tak wspaniale się czujecie?   chodzi o psychikę oczywiście, nie o fizis, 
bo nie myśli się w trakcie tych czynności o tych wszystkich kłopotach które mamy,  tylko robi to co robi tu i teraz, :) 

Moja jedna z wielu szefowych w byłej korporacji mawiała, że 

Niewprawionym myślenie szkodzi.

Tak to znany zabawny slogan, który oprócz tego, że do tej pory wydawał mi się jedynie zabawnym i nieco uroczo złośliwym, to teraz nabrał dla mnie nowego znaczenia
w świetle cytatu, który zamieściłam na początku ;) 

Ciekawa jestem jak Wy sobie radzicie ze swoimi negatywnymi myślami, bo mnie jak do tej pory wszystko pomagało na parę chwil, czy to batonik czekoladowy, czy fajna muzyka czy dobry film i książka i chwila rozmowy z przyjaciółką, to owszem pomaga, ale myślę, że  nam ze wszech miar  potrzeba tego oderwania się od wszędobylskiego mózgu i jego chorych niejednokrotnie projekcji.

 Nigdy bym nie przypuszczała że w całej swojej genialności może być aż tak wielkim dla nas samych szkodnikiem.

To się wygadałam, ale temat mnie ostatnio pociąga, to pomyślałam sobie, że się podzielę spostrzeżeniami.
a może komuś się to przyda i na początek poćwiczy tak jak ja ;) 

to na koniec focisze

8.02.2017
039/365 
Cola 


9.02.2017
040/365 
Sroka na wysokościach


i nasza Bida kot jak wspominałam klozetowy






  Mój Małżon fot strzelił, przekaz jest prosty, daj mi spokój, zrób sobie kawę :))


I nieszczęsny ptaszeł, co nieświadom tylu krwiożerczych paszczy za oknem na niego spogląda i codziennie przylatuje i objada niewzruszenie  winobluszcz :)




Serdeczności!




wtorek, 7 lutego 2017

{20} Dzisiaj tylko slów parę i zdjęcia :)

Moje złe samopoczucie z powodu  kurde no nie wiem... wszystkiego... dzisiaj ma swoje apogeum, 
nie jestem w stanie wykrzesać z siebie nic sensownego, a po jutrzejszej rehabilitacji to już w ogóle będzie super, bo pewnie się nie pochwaliłam Wam , ale zaniedbałam swój prawy bark do tego stopnia, że przestałam móc dotykać palcami prawej reki  do lewego ramienia... 
Tak stres i złe trzymanie ręki na biurku ciągle w tej samej pozycji czyli z myszą, doprowadziło do spięcia mięśni barkowych tak, że ruchomość obniżyła się do może 40% , zakładanie bielizny  bluzki to już zaczął być wyczyn nie lada.

Ale na pewno wspominałam Wam, że ja to po lekarzach nie lubię, no to właśnie tak to wygląda, żaden to powód do chwały tak się zapuścić...
A wygląda to tak:



Pierwszy zabieg to było mocne przeżycie, jutro kolejny, więc aż się palę do wyjścia na ten śnieg i ślizgawkę i poddanie się kolejnym torturom.
Także tego dbajcie o siebie , żeby nie było, mówi  to ta co  dba jak już jest pożar i zgliszcza:)

Ok to teraz foty i lecę na kanapę, albo i nie, bo jak znam siebie, to zaraz znajdę powód, żeby  nie iść ;)

6.02.2017
37/365
Jaśnie Pan i Jego Wysokość  Puchacz I


7.02.2016
38/365
Ptaszek w okienku ku uciesze nie mogących go dorwać kotełów.
 


i parę innych  nie związanych z tematem :)

Chillin




Serdeczności!




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...