wtorek, 4 października 2011

O poduszkach, woreczkach i kosmetyczkach - post długi

Będzie długo, a może nawet nudno :-P   wiem,  piszę niezbyt często, ale  sporo się u mnie  dzieje ;)))
Post czysto bieliźniany tak naprawdę 
przypadkowo,  może za wyjątkiem motyli ;)) 
mało mnie w blogowym świecie i w komentarzach u Was ale zaglądam, pamiętam i cieszę oczy waszymi wspaniałymi rzeczami które robicie i pokazujecie, dostajecie i obdarowujecie innych,  na razie nie wiem czy dam radę to zmienić, czyli więcej mnie i u mnie samej  i u Was , ale nic nie mogę na razie obiecać ;))


Ale do rzeczy ;))


dostałam niedawno niespodziewaną paczuszkę prosto z pięknego miasta Wiednia od Alicji  z bloga Beautyhome, Alicja przysłała mi  piękną powłoczkę na poduszkę w stylu boutis  z uwielbianego przeze mnie 
materiału Toil de Jouy, z tyłu wiązaną na tasiemki, Alicja prezentowała ja na swoim blogu  o tu   ,  do przesyłki był dołączony przemiły liścik, którego fragmenty właśnie wykorzystałam do napisania tej notki :))




Alicjo, dziękuję Ci serdecznie  bo ucieszyłaś mnie bardzo tym  prezentem :))















W ubiegłym tygodniu na baaardzo krótką chwilę w trakcie załatwiania spraw w pobliżu miejsca w którym mieszkam ,  wpadła do mnie  Ushii z bloga Ushiilandia, 
nie miałyśmy czasu pogadać, tylko zamieniłyśmy parę słów, Ula wypieściła wszystkie moje kocięta, podarowałam mi dwa śliczne magnesy na lodówkę w kształcie motylków, które sama zrobiła  i wybiegła z rozwianym włosem, ale jesteśmy umówione na dłuższe pogaduchy :))



Ushii dziękuję Ci pięknie ;))















A oto  kolejna część mojej prywatnej wymiany  z Mimi pofrunęły do niej 
serwetka ze zgrzebnego szarego lnu, Mimi przysłała mi ją abym wyhaftowała na niej  monogram - literkę M , kosmetyczki uszyte są  z powierzonego mi materiału, starego płótna z czerwonym paskiem, teraz niestety  już nie można dostać ściereczek z takiego wspaniałego grubego płótna, pamiętam, że  takie miała moja Babcia. 
Na kosmetyczkach są również wyhaftowane monogramy ale w nieco innym stylu niż poprzedni  z serwetki i nieco mniejsze.

Bardzo lubię pracować z takim materiałem,  z racji jego wiekowego 
pochodzenia, to materiał z historią z małymi plamkami , gdzieniegdzie jest 
mała dziurka, to  niesamowite uczucie móc dotykać czegoś takiego, moja maszyna niestety już nie podzielała mojego zachwytu nad materią, 
  zwłaszcza na podwójnym złożeniu, szyła bardzo opornie,  ale jakoś się z tym uporałam, szwy trochę zwichrowanie ale  niestety tak musiało zostać













To kolejne moje "dziecko" 

kosmetyczka ze 
zgrzebnego 
blado waniliowego lnu, 
średniej grubości z 
wyhaftowanym 
monogramem w kolorze 
bardzo bladoróżowym,

nieco większa i bardziej 
pojemna  od swoich 
poprzedniczek




























Woreczek z datami powstał pod wpływem inspiracji  z któregoś skandynawskiego bloga, zabijcie mnie ale nie pomnę którego bo sobie nie zapisałam ;) dziewczę pokazało tam poduchę i woreczek z falbanami z naszytym kawałkiem materiału na którym były wyhaftowane  daty, a co trzeci rząd 3 wyhaftowane małe korony, bardzo mi się to spodobało i uszyłam sobie podobne, tyle tylko, że daty  nie były jakieś tam wzięte znikąd, tylko były to daty dla mnie ważne

koronę sama wymyśliłam, cyferki znalazłam na  stronie z free wzorkami .
I tak powstał pierwszy worek dla Mimi,  a poducha już jest prawie uszyta  ;))





























A to już inna wymianka, z Syl Craftomanią

Ta kosmetyczka  została uszyta z 

białego lnu,

   środek jest z różowego, co

na zewnątrz daje efekt lekkiej różowej 

poświaty,  na przodzie wyhaftowałam 

drobniutkimi krzyżykami serduszko i 

naszyłam różowy koralik, 

  trochę może surowa w swej treści, 

minimum ozdób,  ale tak właśnie miała wyglądać ;))









Woreczek na bieliznę powstał pod wpływem impulsu, 
wzorując się na jego poprzedniku z datami
wyszyłam na kawałku lnu napis a następnie go naszyłam zwykłym ściegiem prostym.
Jest on uszyty z cienkiego zwykłego płócienka, na dole doszyłam falbankę.
Do dziewczyn pofrunęły też inne "cosie" ale to już one niech pokażą :)))


















uff... ;)) jakoś poszło, mam nadzieję, że nie zanudziłam Was  
za bardzo,  czas wymianek  mam ostatnio, dlatego  o tym, a że   sprawia mi   to wiele radości,
to  chciałam się nią z Wami podzielić.

Uściski dla wszystkich !!


środa, 21 września 2011

Kocięta do oddania

Mam do oddania za jakiś miesiąc lub półtora,  kocięta,
6 dziewczynek i 1 chłopczyk, są śliczne sami zobaczcie ;))
5 sztuk  -   po matce która jest krzyżówką  maine coon  z birmańskim
a tatuś to też spory okoliczny bandziorek ;)) -  to te ciemniejsze, więc będą dorodne
a te jaśniejsze to takie zwykłe kotki ale tez urodziwe :))



i takie dwa  jeszcze, mają 4 miesiące -  obie dziewczynki :)


wczoraj upiekłam bułeczki z przepisu od Sabik z Malachitowej Łąki
są rewelacyjne , polecam, bo pyszne bardzo , zniknęły w mgnieniu oka ;))



pozdrawiam Was i życzę miłego dnia ;)))



poniedziałek, 19 września 2011

Tydzień prezentów wymiankowych

Ubiegły tydzień upłynął mi bardzo pracowicie ale też bardzo miło, bo był  to tydzień prezentów niczym od Mikołaja na gwiazdkę ;)).  mało mnie ostatnio  w blogowym świecie mało komentuję i mało piszę ale zawsze Was czytam i pamiętam o Was , niebawem się poprawie, obiecuję :))
 I tak, umówiłam się  na wymiankę z Magdą z blogu Craftomania
zobaczyłam u niej śliczne metki , jakie  zrobiła dla Dagi i poprosiłam ją o podobne
zrobiła mi je w tempie ekspressssowym , ja też  niebawem wyślę do niej paczuszkę,  a tymczasem się chwalę bo są piękne, poza tymi o które poprosiłam dostałam też wiele innych, wszystko pięknie zapakowane.

Madziu dziękuję Ci pięknie, mam nadzieję, że moje podarunki też sprawią Ci tyle radości :))





Następnego dnia pan listonosz zapukał z paczką od Sylwii z bloga Syllovesshabby

U niej na odmianę zobaczyłam kubeczki w barwach amerykańskich, które to uwielbia moja córka Saskia, a że niedawno miała urodziny, więc pomyślałam sobie, że sprawię jej radość takimi kubeczkami, Sylwia  zgodziła się mi je kupić, przysłała je pięknie opakowane, w środku była jeszcze zawieszka i śliczne kraciaste serduszko, które zawisło w moim salonie, zobaczcie sami jakie śliczności, do tego była kartka z miłymi słowami i życzeniami dla Sas
Sylwio i Tobie wielkie dzięki, myślę , że radość Saskii  na zdjęciach jest doskonale widoczna bo sprawiłaś jej wielką,  czekaj na swoja paczuszkę  na wymianę ;))



A jeszcze następnego dnia miałam 2 paczki ,  jedna od   Oli z bloga Moje Miejsce na Ziemi
z konfiturą z dyni, przepyszna i zrobiło się jeszcze bardziej świątecznie, bo wszyscy zgodnie uznaliśmy, że ma bardzo zimowy i świąteczny  smak i zapach :)), zdjęcia zrobiłam przed otwarciem słoika, dlatego tosty są posmarowanie konfiturą z innej bajki :))

Olu serdecznie Ci dziękuję, coś tam i do Ciebie pofrunie niebawem ;)))



no i ostatnia paczka  przyfrunęła do mnie od  Mimi z bloga Bomimi.decostyl
Dostałam przepiękną torbę z juty z letnim nadrukiem wykonanym przez nią samą, oraz egzemplarz mojej wymarzonej wnętrzarskiej gazety VAKRE,  przy której spędziłam przyjemne chwile bujając się na huśtawce i wcinając brzoskwinie,  prezenty były ślicznie opakowane, jak zawsze od Mimi, a do tego kartka i kilka przemiłych słów od serca , kochana  sprawiłaś mi wieeeelką przyjemność i niespodziankę, Twoja paczuszka frunie, chociaż już dzisiaj wiem, że zobaczysz ja dopiero po swoim urlopie ;)))


Bardzo ale to bardzo wam dziękuję a mnie spóźnialskiej wybaczcie,bo
czasu mało a ja   chciałabym, żebyście były zadowolone z tego co dostaniecie ode mnie :)))
a następny post to ciąg dalszy ...
bo właśnie znowu miałam gwiazdkowy prezent ;)))

pozdrawiam Was serdecznie



poniedziałek, 12 września 2011

Migawki urodzinowe

Obiecałam to pokazuję ;)), sobotnia zabawa urodzinowa (27.08)  udała się wyśmienicie, goście dopisali w ilości sztuk 12 plus my czyli razem 17,
była moja mama, taty  nie było bo pracował,  były moje dwie  siostry
i potem juz sama młodość i życie czyli znajomi moich córek
i mała Victoria
był upał,
zabawy z wodą, 
komary,
rozmowy,
śmiech,
herbata z samowaru - który dla potrzeb został zaopatrzony na czas rozpalania we fragment  uroczej rury, coby gościom w oczy nie dymiło :)),
  arabskie jedzenie które smakuje o niebo lepiej aniżeli wygląda, 
więc zdjęcia sobie darowałam,  a poza tym nawet nie miałam kiedy ich zrobić, ponieważ wszystkie potrawy musiały być na stole jednocześnie i tak nie byłoby  kiedy się tym zająć :)).
na deser był ogromny tort bardzo  malinowy-  w którym Jubilatka sama osobiście utopiła prawie 2 kg malin :)) 
były tez prezenty, i te rzeczowe i  finansowe i kwiaty i uściski i całusy. Jednym słowem  bawiliśmy się świetnie,  a ja tradycyjnie bawiłam się  po drugiej stronie aparatu :))
potem jak goście się rozeszli pobawiliśmy się rodzinnie  w sprzątanie :))











tutaj, nieco zacnych kosmetyków pięknie zapakowanych w tym czarne mydło


info : zdjęć powstało 1300 :))
pozdrawiam serdecznie i miłego dnia życzę ;))





środa, 7 września 2011

Codzienność

Ano mnie dopadła :)) ,  nie wiem co robić najpierw, podczytuje Was, nieraz komentuje, ale jeszcze trochę czasu minie zanim się obrobię z tym co postanowiłam zrobić i wzięłam sobie na głowę, a potem...  będę mogła poświęcić się samym przyjemnościom, he he - taaak, wiadomo, że to jest niemożliwe - ale chociaż tutaj sobie  trochę pomarzę. Oprócz tego że robię to co robię codziennie, szyje zamówione torby, dziergam małe wymianki  i prezenty :))- oj jak ja je lubię, suszę zioła razem z praniem, wietrznie u mnie ostatnio i ciepło to suszę co się da,
smażę konfitury - co ranek  mam świeżą dostawę brzoskwiń z mojego brzoskwiniowego drzewa, które obrodziło wyjątkowo obficie tego roku,  pełno w trawie włochatych czerwonych kulek :)) to popatrzcie sobie, pachną równie mocno jak pięknie wyglądają,
a za niebawem  pokażę zdjęcia z urodzin Saskii.



wczoraj nie mogłam się im oprzeć i pożarłam sporą  ich ilość z bitą śmietaną, był to przepyszny deser, słodko-kwaśne aromatyczne brzoskwinie z prawie niesłodką śmietaną- dla mnie  super zestawienie,
potem w tym samym kubku przepyszna kawa z ekspresu, coby sobie osłodzić robienie kolejnych kwiatków do torby którą szyję i tak po tej ilości  pyszności i kalorii humor poprawił mi się znaczne ;))


potem powiesiłam pranie i zioła na suszenie , które też mrożę, lubię mieć i takie i takie,  najbardziej lubię jednak świeże, ale niebawem ta przyjemność z racji pory roku będzie niedostępna... 
i tak na sznurek powędrowały, szałwia, tymianek, oregano i estragon.




Teraz między innymi  haftuję korony, czerwone na białym gęstym lnie, jedną nitką, to moje ostatnio ulubione zajęcie :)) będzie to "abażur - tuba " na lampę, takie brzydactwo , które przez lata było systematycznie rujnowanie przez stado kotów które mam w domu i teraz jest już w tak opłakanym stanie, że wzbudza wyłącznie niesmak, więc postanowiłam dać jej drugie życie, trochę to jednak jeszcze potrwa zanim obhaftuję materię o wymiarach 70/120 cm,na razie mała odsłona, wzory koron pobrałam ze strony  Penelopis, polecam, robi piękne, proste i delikatne wzory.



To tyle na dzisiaj, na razie zmykam do swoich codzienności :))

 I uściski ślę  dla wszystkich odwiedzających :)))


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...