środa, 15 stycznia 2020

{2} Efekt nieplanowania

Cześć :)



Efekt nieplanowania  u mnie  działa  jak efekt motyla niemalże, córka poprosiła mnie o uszycie poszewek na jaśki.  Owych poszewek to u nas jest zawsze  jak na lekarstwo, więc dać co nie miałam, postanowiłam uszyć.

Bo co upoluję jakieś sztuki  z drugiej reki, to zaraz się drą albo zamek  się psuje, guziki odpadają, dziurki się przerywają,  no same klęski. Że nie wspomnę o tym, że każdy z innej parafii i do niczego nie pasuje, no ale w deficycie ciągłym, są to tam nie ma co narzekać i wydziwiać,  że pasuje czy nie pasuje. 
Ja sobie wiecie co roku te plany, że uszyje, że zmniejszę, że powiększę jakieś tam pościelowe historie, że uszyję tą wymarzoną lnianą, białą jak śnieg, albo w błękitach i różach wyblakłych, (uwielbiam pościele w błękitach i różach).

A w tym roku zero zapisków i bum!!!

6 poszewek na poduszki zmniejszonych,  nawet troczki poszyłam do zawiązywania (nie lubię szyć dziurek w poszewkach, przyszywać guzików i wszywać zamków), zawsze idę w prostotę, żeby sobie życia nie utrudniać, do tego z resztek po zmniejszaniu, poszyłam jaśki, zatem wreszcie będą pasowały do poduszek :) i do tego 4 jaśki białe, dla córki, w sumie obrobiłam 15 sztuk w jeden dzień - niecały dzień :)



Ile ja  się do tego zabierałam , spokojnie ze 3 lata.
Jutro ciąg dalszy - korzystam z weny, póki mam :).

Niedawno wpadłam na pomysł zbierania 
 -  moich haftów -

 od znajomych
 których dzieci już porosły  i nie są już dzieciątkami i nie po drodze im w pokojach z tymi moimi wyszywankami. Po co tam mają walać się po strychach, trzeba nadać im nowej oprawy, coś dohaftować i puścić w obieg dalej ;)

te hafty są stare jak węgiel 

 (serio serio, niektóre  mają ponad 20 lat )
widać to i po typie wzorów i po niechlujnym haftowaniu to były moje początki zabawy  haftem



 ten z kotami  jest młodszy ma jakieś....  12 lat









Obrazek z dzieckiem pt. Modlitwy... już poleciał w takim stanie jakim był 
( nie najgorszym jak się okazało) jest w miarę dobrze wyhaftowany i bezobciachowy  - czyli po latach jeszcze daje radę.
Jest obecnie u mojej Wnusi
- wisi nad jej  łóżeczkiem :)


Wyobraźcie sobie, ze ten mały trzpiot, ma niecałe 4 miesiące,  a od ponad trzech tygodni, czyli jak miała 3 miesiące już przekręcała się z pleców na brzuch, 

 poniższe  zdjęcia są z 22  grudnia, skubana łepek trzyma sztywno ;)





a teraz to i  z brzucha na plecy po trafi już  się przekręcić, 

jeszcze tydzień temu  jak dostawała zabawkę do łapki to ja chwilę trzymała i wypuszczała a teraz trzyma cały czas  i  oczywiście obrabia bezzębnymi dziąsłami.
A jak dorwie czyjąś rękę to już koniec, nie wypuszcza tylko obgryza ile wlezie.



 Oczywiście rwie się do siadania, ale to jeszcze za wcześnie, no ale  jak jej  się nie pomaga to  krzyczy, no bo ile można się gapić w sufit, albo na zabawki;).
Oczywiście z upodobaniem  się śmieje i guga, i nauczyła się od taty  prukać ustami, to ją szczególnie bawi,  oczywiście  cała jest wtedy zaśliniona, bo pluje ile da radę, wtedy jest najlepsza zabawa.


Mamy z niej naprawdę niezłą pociechę .




Na dzisiaj to tyle, pięknie dziękuję za odwiedziny i komentarze :)
ciasteczko dla Was






9 komentarzy:

  1. Wszystkiego dobrego dla wnusi. Ja lada dzień będę miała drugą. Starsza ma 4 latka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne :) A dzidziolek słodziak :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jaka słodka ta Twoja wnusia :-) Miny ma rozkoszne :-)
    pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Słodziaczek :))))
    Jest prosty sposób szycia poszewek na tzw zakładkę:)wtedy nie potrzeba żadnych zamków ani troczków:)))
    pozdrawiam :)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Wnusia- cudo i tyle radości:)))
    Poszewki na zakładkę (j.w.) też polecam, materiału trochę więcej, ale coś za coś.
    Pozdrawiam.:))

    OdpowiedzUsuń
  6. Wreszcie dotarłam ! Zamierzam bywać regularnie bo przecie nie zadzwonisz do mnie już nigdy :) Kajuśka pochłonęła Cię widzę bez reszty :) A poduszeczki to możesz i moje przerobić z rozpędu bo właśnie i ja się zbieram za swoje już latek kilka. Całusy ogromne !

    OdpowiedzUsuń
  7. Zazdroszczę Ci tego małego skarbu Ulcia...powiadają, że wnuczki kocha się bardziej od własnych dzieci :) Potwierdzasz tą regułę? ;)
    U Ciebie jak zawsze cudnie...słodka wnusia, urocze hafty i piękne zdjęcia.
    Lecę się dalej zachwycać :D
    Uściski
    K.

    OdpowiedzUsuń
  8. Śliczna wnusia . Tylko się cieszyć , że tak dobrze się rozwija . Hafty dostały nowe życie , dobry pomysł . Pozdrawiam cieplutko 💖💖💖

    OdpowiedzUsuń
  9. Wnusia szczęście do tak zdolnej babci, szyje, dzierga, fotografuje...może liczyć na Twoją pomoc. Bardzo podobają mi sie metryczki.

    OdpowiedzUsuń

Miło mi będzie jak zostawisz swój komentarz :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...